Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Category Archives: Tczew

Lista wszystkich ulic Tczewa

Na bazie Overpass Turbo z danych OpenStreetMap, treść zapytania:

[out:csv(name;false)];
area[name=”Tczew”];way(area)[highway][name];out;

Zapytanie zwraca duplikaty, więc trzeba jeszcze wybrać unikalne wartości.

1 Maja
30 Stycznia
Adama Mickiewicza
Adama Ważyka
Adolfa Dygasińskiego
Akacjowa
Al. Zwycięstwa
Aleja Kociewska
Aleja Solidarności
Aleja Zwycięstwa
Aleksandra Fredry
Andrzeja Frycza-Modrzewskiego
Andrzeja Struga
Armii Krajowej
Bartosza Głowackiego
Bałdowska
Bolesława Chrobrego
Bolesława Prusa
Bosmańska
Braci Grimm
Brzozowa
Ceglarska
Christiana Andersena
Chłodna
Chłopska
Cypriana Kamila Norwida
Czatkowska
Czerwonego Kapturka
Czesława Miłosza
Czyżykowska
Dokerów
Dominikańska
Dworcowa
Dworzec Suchostrzygi
Działkowa
Elizy Orzeszkowej
Elżbiety
Fabryczna
Flisaków
Franciszka Fenikowskiego
Franciszka Żwirki
Fryderyka Chopina
Gabrieli Zapolskiej
Garncarska
Gdańska
Generała Henryka Dąbrowskiego
Generała Jarosława Dąbrowskiego
Generała Józefa Bema
Generała Józefa Wybickiego
Generała Leopolda Okulickiego
Generała Władysława Andersa
Generała Władysława Sikorskiego
Grunwaldzka
Gryfa Pomorskiego
Hanny Haas
Hanny Hass
Harcerska
Henryka Sienkiewicza
Hugona Kołłątaja
Ignacego Jana Paderewskiego
Jabłoniowa
Jacka Malczewskiego
Jagiellońska
Jakuba Jasińskiego
Jana Brzechwy
Jana Kasprowicza
Jana Kilińskiego
Jana Kochanowskiego
Jana Matejki
Jana Stanisławskiego
Jana z Kolna
Janusza Korczaka
Janusza Kusocińskiego
Jarosława Iwaszkiewicza
Jarzębinowa
Jasia i Małgosi
Jaworowa
Jedności Narodu
Jodłowa
Juliana Przybosia
Juliana Tuwima
Juliusza Słowackiego
Józefa Chełmońskiego
Kapitana Karola Olgierda Borchardta
Kapitańska
Kasztanowa
Kaszubska
Kazimierza Jagiellończyka
Kazimierza Przerwy-Tetmajera
Kazimierza Pułaskiego
Kazimierza Wielkiego
Kolejowa
Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego
Kozia
Kościelna
Krucza
Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
Króla Jana III Sobieskiego
Królowej Bony
Królowej Jadwigi
Królowej Marysieńki
Krótka
Kręta
Księdza Aleksandra Kupczyńskiego
Księdza Bernarda Sychty
Księdza Biskupa Konstantyna Dominika
Księdza Janusza Stanisława Pasierba
Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Księdza Piotra Ściegiennego
Księdza Władysława Młyńskiego
Księżniczki Dobrawy
Kubusia Puchatka
Kwiatowa
Lecha
Lecha Bądkowskiego
Leona Kruczkowskiego
Leona Wyczółkowskiego
Leopolda Staffa
Lipowa
Lotnicza
Malinowska
Marii Konopnickiej
Małgorzaty Samborówny
Mestwina
Mieszka I
Mikołaja Kopernika
Mikołaja Reja
Most Lisewski
Mostowa
Młyńska
Nad Wisłą
Nadbrzeżna
Niepodległości
Nizinna
Nowa
Nowowiejska
Nowy Rynek
Obrońców Tczewa
Obrońców Westerplatte
Ogrodowa
Okrętowa
Parkowa
Partyzantów
Piaskowa
Piastowska
Pinokia
Pionierów
Piotrowo
Plac Patriotów
Plac generała Józefa Hallera
Plac marszałka Józefa Piłsudskiego
Plac świętego Grzegorza
Podgórna
Podmurna
Poligonowa
Polna
Pomira
Pomorska
Portowców
Południowa
Prosta
Przemysława II
Przemysłowa
Półwiejska
Retmańska
Robotnicza
Rokicka
Romualda Traugutta
Rondo Kociewskie
Rondo Żołnierzy Wyklętych
Rybacka
Rycerska
Sadowa
Sambora
Saperska
Sienkiewicza
Skarszewska
Skromna
Skwer Doktora Schefflera
Solidarności
Spacerowa
Sportowa
Spółdzielcza
Stanisława Ignacego Witkiewicza
Stanisława Konarskiego
Stanisława Staszica
Stanisława Wigury
Stanisława Wyspiańskiego
Starowiejska
Stefana Batorego
Stefana Grota-Roweckiego
Stefana Okrzei
Stefana Żeromskiego
Stoczniowców
Stroma
Strzelecka
Suchostrzycka
Szewczyka Dratewki
Szkolna
Szkoły Morskiej
Szyprów
Tadeusza Boya-Żeleńskiego
Tadeusza Kościuszki
Tadeusza Rejtana
Targowa
Tczewska
Topolowa
Warsztatowa
Wierzbowa
Wilcza
Wincentego Pola
Wisławy Szymborskiej
Wita Stwosza
Wiślana
Wodna
Wojciecha Kossaka
Wojska Polskiego
Wybudowanie
Wyzwolenia
Wąska
Władysława Broniewskiego
Władysława Jagiełły
Władysława Jurgo
Władysława Orkana
Władysława Stanisława Reymonta
Za Dworcem
Za Portem
Zamkowa
Zielona
Zofii Nałkowskiej
Zygmunta Krasińskiego
Zygmunta Starego
Łazienna
Łąkowa
Świętego Wojciecha
Świętopełka
Żeglarska
Żuławska

Reklamy

Wielki mecz

Już od pewnego czasu było wiadomo, że Wisła wraca. Po sześciu latach od założenia Gryfa, który w założeniu miał połączyć to, co najlepsze z obu tczewskich drużyn, grupa fanów związanych z dawną Wisłą zorganizowała od nowa klub. Nie byli pierwsi – dawni piłkarze Unii już od paru lat co roku startowali w Pucharze Polski. Trzeba więc było ich przebić. Wisła Tczew została zgłoszona do rozgrywek B-klasy w sezonie 2015/2016. Pierwszy mecz miał zostać rozegrany 29 sierpnia, a na rywala wylosowana została Mewa Gniew.

Było i wcześniejsze spotkanie. Wisła, chyba w innej formie, została też zgłoszona do rozgrywek pomorskiego Pucharu Polski. 16 sierpnia biało-czerwoni na stadionie miejskim na Bałdowskiej wygrali 4:2 z rezerwami Bałtyku Gdynia. Jak wynikało ze zdjęć na Facebooku, pojawiło się kilkaset osób. Pojawiły się też pierwsze tarcia – autor posta na fanpage “Wisła Tczew Fanatics” sugerował, że albo do młyna przychodzi się śpiewać, albo należy wyp…lać, zamiast “pozować na morderców”.

Jeszcze przed tym meczem w Tczewie trwała mobilizacja. Fani Wisły (i zaprzyjaźnionej Arki) uczestniczyli w konkursie na zabazgranie jak największej ilości miejsc klubowymi barwami. Niestety, nie były to estetyczne malunki, jakie czasami zdarza się spotkać na blokach i garażach Gdańska czy Gdyni. Sugerowały raczej, że mażący mają pierwszy raz spray w dłoni. Zaproszenia na pierwszą kolejkę były kierowane do całych rodzin, wydarzenie na Facebooku przyciągnęło około trzystu osób.

Na parę dni przed spotkaniem okazało się, że mecz odbywa się dokładnie w tym samym czasie, co pierwszoligowy mecz Arki w Gdyni. Niewykluczone, że właśnie to wywołało spięcie pomiędzy ultrasami Wisły a TPAG – tczewską grupą fanów Arki Gdynia, którzy domyślnie byli bazą, z której powstawała grupa wiślacka. Najprawdopodobniej ze względu na to, że osoby bliżej Wisły postanowiły, że w trakcie jej pierwszego meczu ligowego nie mają zamiaru wybierać się do Gdyni, “Tczewska Patologia Arka Gdynia” ogłosiła, że nie chce mieć nic wspólnego z lokalnym klubem. W odpowiedzi na to WTF ogłosiło zakaz wchodzenia w barwach Arki na mecz w Tczewie.

Pod względem podziałów kibicowskich Tczew to ciekawe miejsce. Stare Miasto i Zatorze, znane też jako Kozen, to bastion fanów Lechii Gdańsk. Nowe Miasto, Suchostrzygi i Czyżykowo to z kolei teren fanów Arki. O takich niuansach warto pamiętać, gdy przechadza się po mieście z wyglądem sugerującym, że można śmiało zaczepiać, bo zaczepiającemu nic nie grozi. Been there, done that.

Nadszedł w końcu dzień wielkiego meczu. W miejskim autobusie jadącym na Czyżykowo mniej więcej połowa ludzi wybierała się na stadion. Średnia wieku 16, może 18, duży odzew na wezwanie do ubrania się na biało-czerwono. Były też dziewczyny, które zadziwiająco nie wyglądały na stereotypowe Karyny. Faceci już bardziej w typie Seby, zdecydowanie włosy dłuższe niż jeden centymetr były w tym autobusie bardzo passe. Nawet komunikaty głosowe z systemu informacji pasażera ładnie wpisywały się w nastrój. “Plac Jana Pawła Drugiego”, mówił osobnik o głosie przechlanego dresa, a przy obu bokach czułem nabuzowane energią i niezrzuconym napięciem, spocone męskie ciała.

Jeszcze tylko przejście przez szpaler mniej więcej dziesięciu panów z prewencji, z których jeden poprosił mnie grzecznie o otwarcie plecaka i pokazanie wiktuałów, które w środku wnoszę, i byłem na stadionie. Po nie do końca zatwierdzonej renowacji przeprowadzonej przez kibiców Wisły, zrobiło się tu bardzo biało-czerwono. Przy rozstawionym namiocie można było kupić żurek i inne polskie specjały, z okienka budynku klubowego sprzedawano koszulki i szaliki, wystawiono też głośniki, z których wydobywał się zadziwiająco dobry rock. Ewidentnie spora część widowni przyniosła ze sobą piwa, bo gdzie nie spojrzałem, widziałem kogoś raczącego się trunkiem ze szklanej butelki. To było chyba najbardziej B-klasowe w tym meczu.

Spokojnie przyszło z 300 osób. Sędzia – jak to na tym poziomie rozgrywkowym – przyjechał jeden, trzeba więc było zorganizować paru młodych działaczy do potrzymania chorągiewki na końcach boiska. Chłopak w szaliku, który w połowie był biało-czerwony, a w połowie żółto-niebieski, przyszedł w pobliże mnie i rzucił chorągiewką w kierunku krótkowłosego osobnika w okularach, który przyprowadził swoją dziewczynę.

– Będziesz sędziować. Wystarczy, że będziesz tam stał i trzymał chorągiewkę.

Ewidentnie nie było to w zakresie wymarzonych aktywności, które w tym momencie chciał robić, ale na drugą połowę dał się przekonać. Stał przy samej barierce, a jego dziewczyna tuż za nim zrzucała co jakiś czas nieistniejące pajęczyny z jego pleców.

– Ty, czaisz jaki telefon obczaiłem? MyPhone jakiśtam, cztery stówy jedyne, a bebechy takie, o których ty możesz tylko śnić. Osiem megapikseli aparat, chyba osiem gigabajtów pamięci, najnowszy Android!

Od pierwszego gwizdka rozpoczął się doping – od wystrzelenia papieru z tub, który na parę minut uniemożliwił grę. W połowie meczu pojawiły się też na chwilę race. Zaskoczył mnie brak wulgaryzmów. Chyba na poważnie potraktowali zaproszenie całych rodzin, bo najgorsze, co usłyszałem to “wygramy, wygramy, wygramy, wioskę pokonamy”. Śpiewane rzeczy nie bardzo jednak odnosiły się do tego, co działo się na boisku. Aż do sytuacji, w której piłkarz Wisły przestrzelił karnego. “Nic się nie stało, Wisełko, nic się nie stało!” – usłyszeli piłkarze i wtedy, i dziewięć minut później, gdy jeden z piłkarzy Mewy trafił do siatki. Odpowiedzieli dobrze – mecz skończył się wynikiem 3:1 dla Wisły.

Z pętli na Czyżykowie pierwszy autobus w kierunku Dworca to była siedemnastka, która jechała przez Stare Miasto. Choć odrobinę zestresowani, niektórzy fani wracający z meczu wsiedli w autobus.

– Jaki wynik? – zapytał na wejściu kierowca.

Zaraz za autobusem powoli potoczył się radiowóz.

Przejazd przez Stare Miasto z narracją paru bardziej doświadczonych w lokalnych rozgrywkach fanów był interesujący.

– O, tutaj jest najgorzej. – gdy w bramie jednej z kamienic można było dostrzec grupę osobników w wieku około trzydziestki, która z zafascynowaniem znad trunków obserwowała przejeżdżającą kawalkadę.

– Patrz, jak nas obserwują. Ale teraz, jak odjechaliśmy, to już nie mogą nic zrobić. – gdy na autobus patrzyła grupka może czternastoletnich dzieciaków.

Można było się poczuć, jakby przebijało się przez strefę wojny. A tu tak naprawdę nic, tylko paru lokalsów zamroczonych trunkami i tradycyjna staromiejska patologia.

Przy kupowaniu biletu do Gdańska system rezerwacji biletów się zawiesił. Tczew nie chciał mnie wypuścić ze swoich macek.

W 142 na Dworcu PKS dosiadł się do mnie starszy pan. Lekko łysiejący, przy sobie, ewidentnie szukał konwersacji. Zobaczył, że patrzę na areszt śledczy, zastanawiałem się przy tym, czemu nie wszystkie okna są przykryte blindami.

– Szósta blinda od prawej, tam siedziałem w roku siedemdziesiątym.

– Długo?

– Tak. W ogóle, jaka kanalia ten Wałęsa. Ja walczyłem i jak na tym wyszedłem? On z kolei skakał przez płot, chyba po alkohol tylko. Sam od jakiegoś czasu zbieram butelki z tamtego czasu i mam zamiar zanieść pod ten mur, przez który on niby skakał. Bolek… A potem miał taką okazję, a wszystko zniszczył, wszystko zaprzepaścił. Jak można być tak bardzo zakłamanym? No i ja na tym tyle straciłem. Właśnie zresztą wracam z tych obchodów, dobrze, że go tam nie zaprosili. Obchody były ładne, ładne piosenki grali, ale dla mnie to już było trochę za długo. Ten kraj jest straszny. Trzeba z niego wyjechać. Zresztą, ja sam też wyjeżdżałem, a moje dzieci to w ogóle wyprowadziły się za granicę, nie będę panu mówił do jakiego kraju, ale się wyprowadziły i żyją zupełnie inaczej. Jasne, na początku było ciężko, ale z czasem weszły na zupełnie inny standard. Ostatnio chciały, abym we wrześniu, to znaczy w następnym miesiącu, do nich przyjechał. I tak zapytali mnie, a dziadku, bo ja na siebie mówię dziadek, czy przyjechałbyś do nas we wrześniu? Bo my byśmy chcieli pojechać na wakacje do Hiszpanii, a nie ma kto nam popilnować dzieci. To ja im powiedziałem, że tak nie zrobię, i przyjadę dopiero po piętnastym września. A wie pan, ile ja lat już dziadek pracuje? Pandeset tri! Znaczy pięćdziesiąt trzy.

– Ładnie.

– Bo wie pan, czasem mam tak, że zaczynam mówić w innych językach. To pandeset tri to było akurat po czesku. Czeski i polski w ogóle są do siebie bardzo podobne.

– W końcu słowiańskie języki.

– To prawda, polski, czeski, słoweński, bo Słowacja to jest Slovensko, potem dalej słoweński i te inne jugosłowiańskie, ale grecki to już nie. Tak samo niemiecki, tam się mówi zupełnie inaczej, bo ajns cwaj draj fier fynf zeks ziben acht nojn i cin, a w greckim jest deka, i mówi się tak jak w niemieckim, że najpierw jeden, a potem dziesięć. Z kolei rosyjski ma zupełnie inne liczby, bo czterdzieści to sorok.

– No tak, ale rosyjski akurat ma inne dziesiątki podobne do polskiego.

– To prawda. Oj, żebym tylko nie przegapił swojego przystanku. O, tu się przesiądę. Tu odjeżdża taki autobus o bardzo ładnej liczbie, 162.

Nie pożegnał się ze mną, niestety.

Naziemna stacja radiowa w Tczewie?

Pojawiła się możliwość uruchomienia naziemnego nadajnika radiowego w Tczewie. Niewykluczone, że w ciągu paru lat na 100.8 MHz będziemy mogli usłyszeć nowego lub któregoś z już istniejących nadawców radiowych.

Jak podaje serwis Radiopolska, w Tczewie na częstotliwości 100.8 MHz może powstać nadajnik o mocy (ERP) 0.1 kW. Nie oznacza to jednak na razie konkursu na tę częstotliwość, a jedynie wskazanie, że jest ona dostępna do wykorzystania.

Oczywiście, najlepiej byłoby usłyszeć tam kiedyś Radio Fabryka

Latający piłkarze: Gryf 2009 Tczew – Orlęta Reda 1:0

Data: 15.08.2013, 11:00
Miejsce: ul. Ceglarska 5j, Tczew
Widzów: ok. 100 (ok. 20 za płotem)
Liga (klasa rozgrywkowa): IV liga, grupa pomorska (5.)
Cena biletu: 3 zł ulgowy

W związku z awarią pieca i brakiem ciepłej wody na stadionie przy ul. Elżbiety, mecz Gryfa Tczew z Orlętami Reda został przeniesiony na dawne boisko Wisły Tczew, mieszczące się przy ul. Ceglarskiej. Od 4 lat nie odbywały się tu mecze czwartoligowe, a szkoda.

Pójście na mecz Gryfa w tym sezonie kosztuje 5 zł za bilet normalny i 3 zł za bilet ulgowy. Tradycyjnie, część widzów stała za płotem. Rozglądając się, naliczyłem jednak ponad 90 osób w środku.

Od 2009 roku, gdy ostatnie mecze na Ceglarskiej rozgrywała Wisła, niewiele zmieniło się przy głównym boisku. Budynek klubowy nadal przypomina o tym, że kiedyś istniała tu sekcja piłkarska.

Mecz był dużo ciekawszy niż ten w Warszawie – po części na pewno przez pogodę. Piłkarze obu drużyn nie oszczędzali przeciwników, w pewnym momencie sędzia musiał rozdzielać rozwścieczonych rywali.

Pod koniec pierwszej połowy zdarzyła się też pyskówka, po której jeden z graczy z Redy został wyrzucony z boiska. Nie spodobało mu się to – w przerwie meczu starał się dotrzeć do sędziów, by powiedzieć im, co o tym sądzi. Powstrzymali go gracze jego własnej drużyny.

Jeszcze w pierwszej połowie piłkarze Gryfa zdobyli prowadzenie, które utrzymali aż do końca meczu. Dużą rolę w tym miał bramkarz Gryfa, który kilkukrotnie popisał się bardzo dobrymi interwencjami.

A mi udało się zrobić trochę zdjęć latających i tańczących piłkarzy.

Trochę więcej zdjęć tym razem wrzuciłem na imgura. Do tego, relacjonowałem na żywo mecz na regiowyniki.pl – ciekawy startup, który przy odrobinie zainteresowania może stać się bardzo dobrym źródłem wyników na żywo.

Zmiany w handlu w Tczewie

Kilka miesięcy temu otwarto w Tczewie duże (jak na miasto), położone w bardzo dobrym punkcie komunikacyjnym centrum handlowe – Galerię Kociewską. Jak można było się spodziewać, bardzo szybko większość sklepów dużych sieci handlowych przeprowadziła się z różnych lokali na terenie całego miasta do Galerii Kociewskiej.

Są miejsca w Tczewie, gdzie wyraźnie widać odpływ działalności gospodarczej. O ile centrum handlowe „Manhattan” na Suchostrzygach trzyma się przyzwoicie (możliwe, że to przez w dużej mierze inny asortyment i lokalizację na środku dużego blokowiska), to na Starym Mieście jest to bardzo wyraźne. Na tcz.pl pojawił się film użytkownika tcz45, który pokazuje, jak w tej chwili wygląda duża część Starego Miasta.

Oczywiście, nie wszystko tak wygląda. Jest Herbaciarnia na ulicy Kościelnej (świetne miejsce na wypicie różnego rodzaju herbat), jest Przystań nad Wisłą, nowy bar mleczny „Staromiejski Kredens” naprzeciwko Fary. To, co jednak najbardziej rzuca się w oczy, to dużo pustych lokali, placówki bankowe i lumpeksy. Jednocześnie w ciągu ostatnich lat duże pieniądze poszły w rewitalizację Starego Miasta. Niektóre ulice stały się ładne, ale po godzinie 17 robi się na nich pusto.

Dawniej to Starówka była centrum Tczewa, obecnie z pewnością już nim nie jest. Dobrym pytaniem jest jednak, gdzie ono właściwie w tej chwili się znajduje?

Nowa lokomotywa na dworcu w Tczewie

Koło tczewskiego węzła komunikacyjnego pojawiła się dziś lokomotywa. Jej czarno-białe malowanie jest związane z zespołem Republika, którego lider, Grzegorz Ciechowski, pochodził z Tczewa, do czego tczewskie władze odwołują się przy każdej możliwej okazji.

image

To już druga lokomotywa w tej okolicy, niewiele dalej koło dworca już od co najmniej kilku lat stoi trochę mniejszy egzemplarz w swoim naturalnym
malowaniu.

image

Byłem dziś na Gryfie

Wpadłem dzisiaj z tatą na mecz tczewskiej drużyny piłkarskiej – Gryfa 2009 Tczew. Spadkowicz z III ligi grał dzisiaj z jednym ze średniaków ligowych – GKS Przodkowo. Poszedłem po części, żeby zobaczyć, co się zmieniło na ulicy Elżbiety od czasu, gdy grała tam Unia Tczew.

Płyta boiska została minimalnie poszerzona, a operator i dziennikarz lokalnej telewizji Tetka zostali wyposażeni w daszek, chroniący ich przed deszczem.

Kibice zespołu gości zostali przeniesieni w inne miejsce, gdzie stworzono im klatkę. Oczywiście, na mecze IV ligi kibice z takiego np. Przodkowa zbyt chętnie się nie fatygują, a na fanów drużyny z Gdańska albo Gdyni klatka byłaby zbyt mała.

Trochę historii – w Tczewie od wielu lat istniały dwa kluby piłkarskie – Wisła i Unia Tczew. Każdy z nich miał swoich fanów (a sympatia do któregoś z tczewskich klubów wiązała się z sympatią do ich trójmiejskich pobratymców – odpowiednio Arki Gdynia i Lechii Gdańsk), którzy nie przepadali za sobą nawzajem. Obie drużyny grały różnie, lecz zazwyczaj nie dzieliła ich więcej niż jedna klasa rozgrywkowa. Przykładowo, gdy pierwszy raz szedłem na mecz, Unia grała w III lidze, a Wisła w IV. Teraz, gdy mówi się, że jakiś klub gra w IV lidze, to znaczy, że na tamte warunki gra w piątej, bo polska druga liga została przemianowana na pierwszą i tak dalej w dół.

W 2009 roku postanowiono o połączeniu dla oszczędności dwóch tczewskich klubów, tworząc twór o nazwie Gryf 2009 Tczew. Efekt? Powstała drużyna, która obecnie spadła z III do IV ligi i od której odwrócili się kibice zarówno Wisły, jak i Unii. Obecnie na mecze Gryfa przychodzą głównie emeryci, którzy zawsze są ekspertami ds. każdego zagrania biegających po boisku, a także dziewczyny i wannabe dziewczyny piłkarzy. Na stadion przy ul. Elżbiety przychodzi mniej ludzi, niż przychodziło na mecze szóstoligowej Subkovii Subkowy, gdy ta walczyła o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Są oczywiście tego plusy – chodzenie na mecze Gryfa stało się kompletnie bezstresowe. Nie ma się po prostu czego bać – osoby, które jakkolwiek mogłyby być zagrożeniem kompletnie straciły zainteresowanie chodzeniem na mecze piłkarskie w Tczewie. Chyba, że akurat w Tczewie grają rezerwy Lechii.

A jak wygląda gra drużyny, która po spadku z III ligi nie zmieniła zbytnio składu? Zadziwiająco kiepsko. Po kilku dość przyzwoitych akcjach na początku pierwszej połowy po boisku przechadzał się tylko marazm. Co było dość oczywiste, Gryf stracił bramkę.

Druga połowa była niewiele lepsza. Udało się jednak wyrównać na 1:1.

Radość była krótka, bo niedługo zajęło piłkarzom Gryfa stracenie dwóch kolejnych bramek. Fakt, nagle wstąpiła w nich potem energia, udało się nawet strzelić jeden gol, ale mecz zakończył się wynikiem 2:3.

Po pięciu kolejkach Gryf ma 4 punkty i w tabeli zajmuje 14. miejsce na 18 drużyn. Wszystko wskazuje na to, że i w tym sezonie może mieć miejsce spadek i najlepsza tczewska drużyna może już za rok znajdować się na szóstym poziomie polskiej hierarchii rozgrywek. Poziomów w województwie pomorskim razem jest osiem.

Dokąd trafiły tczewskie autobusy Veolii?

Jeden z ostatnich dni Veolii w Tczewie. Zdjęcie z komórki, więc jakość trochę żałosna.

Od pierwszego stycznia w Tczewie komunikację miejską obsługuje nowy przewoźnik – Meteor. Zastąpił na tym zadaniu spółkę Veolia Transport, która skupiła się na kursach podmiejskich, zwłaszcza linii 50 do Gdańska. Przez jakiś czas autobusy miejskie stały na parkingu, czekając na lepsze czasy. Niedawno jednak zostały przebazowane.

Do… Belgradu, stolicy Serbii. Pierwsze zdjęcia stamtąd trafiły już na phototrans.eu.

Autobusy trafiły do przewoźnika Veolia Transport LUV, który kursuje na dziennych liniach nr 27, 47, 53, 59, 65, 74 i 75, a także nocnych 47, 48, 68, 706 (jechałem tą linią w poprzednie wakacje ;)). Autobusy i autokary Veolia Transport Serbia kursują też na dwóch trasach miejskich w Pożarewacu i trasach podmiejskich i międzymiastowych we wschodniej Serbii.

OpenStreetMap

Projekt OpenStreetMap ma na celu stworzenie darmowej mapy, na której każdy może zaznaczyć i edytować przydatne punkty, takie jak sklepy, restauracje, poprawiać ułożenie ulic i katalogować istniejące obiekty z ich ułożeniem na mapie. Więcej informacji o nim można przeczytać również na Wikipedii.

Zajrzałem dzisiaj na stronę OpenStreetMap i odkryłem, że choć ulice są dobrze rozmieszczone, to w mojej okolicy nie zaznaczono niemal żadnych obiektów. Zacząłem więc dodawać kolejne punkty, z czego zrobił się całkiem spory spis zmian, a moje osiedle zaczęło wyglądać tak:

Suchostrzygi

Zachęcam do dodawania nowych miejsc i bawienia się mapą. W Wielkiej Brytanii na podstawie OpenStreetMap powstał projekt CycleStreets, pozwalający na znalezienie trasy pomiędzy miejscowościami z użyciem ścieżek rowerowych. Może i u nas powstanie coś podobnego, gdy danych o okolicy będzie więcej?

Jeśli ten wpis zmotywował Cię do zrobienia choćby paru edycji w OpenStreetMap, proszę, napisz komentarz i podaj, w jakiej okolicy dokonałeś/aś edycji.

Wiele środków transportu w 3 dni

W ostatnich dniach, na tej samej trasie zdarzyło mi się użyć kilku różnych środków transportu. Za każdym razem wynikało to z braku możliwości wyboru mojego typowego sposobu poruszania się na trasie Gdańsk – Tczew, czyli pociągu regio Przewozów Regionalnych (z którego pokładu piszę zresztą te słowa), a na odcinku Gdańsk Główny-Gdańsk Politechnika pociągów SKM.

Przedwczoraj wynikało to z braku innej możliwości – o 20:40 skończyłem kolokwium i jedyną opcją powrotu, która nie wymagała czekania przez 40 minut był autobus linii 50, kursujący na trasie Gdańsk Główny – Tczew. Bilet aktualnie kosztuje 8 zł, nie ma zniżek dla studentów. Przejazd poza godzinami szczytu trwa niecałą godzinę, autobus był wypełniony w ponad połowie. Po długim okresie bez przemieszczania się na tej trasie po drogach, ciężko było rozpoznać swoją lokalizację na podstawie świateł widzianych przez brudne szyby. Chyba pierwszy raz w życiu Mapy Google faktycznie mi się do czegoś przydały.

Wczoraj również wracałem z Gdańska w godzinach wieczornych, ale tym razem wracałem pociągiem TLK relacji Szczecin – Olsztyn. Wagon bezprzedziałowy drugiej klasy był bardzo komfortowy, podróż trwała około pół godziny, a bilet ze zniżką studencką kosztował 5,39 zł.

Tego samego dnia pierwszy raz korzystałem też z usług nowego przewoźnika obsługującego komunikację miejską w Tczewie od 1 stycznia – Meteora. Po wielu negatywnych komentarzach w Sieci spodziewałem się niezbyt przyjemnej podróży, lecz zawiodłem się. Jedyne, za co mógłbym skrytykować ten przejazd to przyjazd autobusu o 3 minuty za wcześnie.

image

Dzisiaj z kolei już w drodze na uczelnię zauważyłem opóźnienia SKM i wjazd na peron po przeciwnej niż zwykle stronie (co zresztą doprowadziło jednego skonfundowanego pasażera do biegu i… wypadnięcia z peronu na tory po przeciwnej stronie, szczęśliwie nie jechał akurat żaden pociąg), lecz dopiero w drodze powrotnej pojawiły się większe problemy w postaci ruchu wahadłowego na odcinku Wrzeszcz – Dworzec Główny. Bilety SKM są jednak na czas awarii honorowane w autobusach i tramwajach ZTM, więc miałem okazję przejechać się też tramwajem. Tutaj pierwszy raz zauważyłem czytelny monitor z informacją o najbliższych przystankach, były też powiadomienia głosowe.

Tym samym przez 3 dni wyczerpałem niemal wszystkie środki transportu na odcinku dom – uczelnia. A po co ten wpis? Ot, sprawdzam, jak spisuje się aplikacja WordPressa na Androida.