Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Category Archives: Linux

hafa.sh – shell script that fetches train connections

hafa.sh is a small shell script for Unix-based systems that fetches train connections between two stations. It has both command-line and basic graphic interface (using GTK+/Zenity – zenity is required to use it). cURL is also required, as the script uses it to fetch connection data.

All connections that are included in HAFAS system and, specifically, one of its Polish implementations are available – that means the script can find railway connections within much of Europe.

Available connections

Connections window

To run it, start your terminal, navigate to the folder where it is downloaded, give it the execution permission (chmod +x hafa.sh) and input one of the following commands:

./hafa.sh -w //window mode
./hafa.sh -i //command-line ‚interactive’ mode
./hafa.sh -a Departure_station -b Arrival_station -d Date -t Time //direct input
./hafa.sh -h //help with description of above and even more arguments

You don’t have to input date and time – if you don’t do it, your system time will be used.

The script can be downloaded from its Sourceforge.net project page. It was written as a university assignment, but as I like the result I decided to release it online.

Current version has some minor bugs and lacks some features that might be useful (ie. information about the exact time and place of a layover), but is quite usable for a basic script. Of course, any improvement suggestions are welcome.

Reklamy

Za dużo dystrybucji?

W najnowszej edycji Distrowatch Weekly znalazł się ciekawy fragment:

Alexander Wolfe stirred up a hornet’s nest this week with his blogged rehash of Too Many Linux Distros Make For Open Source Mess. He basically states there are too many „forks,” but never really gives a firm reason why he feels that way. Eugenia Loli-Queru, of OSNews.com, posted she’s been saying that for years. Wolfe’s post was followed up by fellow Information Week blogger, Serdar Yegulalp, who takes the opposing side, but offered his argument in an analogy comparing Linux distribution to digital cameras. His point being that „diversity” is good. What followed next was a 437-post discussion at Slashdot and an opinion by Adrian Kingsley-Hughes at ZDNet. By the end of the week bigger players had joined in with a piece by Brian Proffitt of Linux Today and Michael J. Jordan’s opinion at Linux Online. Perhaps Rob Staudinger, of Abiword, said it best when he concluded, „Gee, there are too many bloggers.”

W skrócie na polski – kilka osób stwierdziło, że jest za dużo różnych dystrybucji Linuksa, wokół tego wywiązała się potężna dyskusja, którą skwitował Rob Staudinger stwierdzeniem „Rany, jest zbyt wielu bloggerów.”

Zwykle nie umieszczam na blogu cytatów z innych miejsc, ale tym razem warto, bym nie zgubił, a może i innych zaciekawi.

Kubuntu LiveCD (wrażenia), upgrade Xubuntu, nowy Potter

Postanowiłem, że dziś pora na testy płytek, które otrzymałem. Zaskoczyło mnie to, że Edubuntu nie ma wersji LiveCD, a jedynie instalacyjną, w końcu wielu ludzi nie zainstaluje kota w worku (choćby ja, póki nie przejdę drobnej reorganizacji partycji to nawet nie mam gdzie go zainstalować :)), ale zapewne przez to mogło zmieścić się tam więcej pakietów edukacyjnych. Ubuntu świetnie znam i używam, więc potrzeby testów nie było, zabrałem się więc za coś, co chyba najbardziej z całej listy płytek wczoraj zakupionych/otrzymanych interesowało – Kubuntu. Pamiętam, że gdy pierwszy raz dostałem płytkę z Kubuntu 6.10 pocztą od Walkera, zadziwiło mnie jak użyteczny był ten system w porównaniu z Auroxem 9.0, który był wcześniej jedyną płaszczyzną mojego kontaktu z Linuksem, i skutecznie mnie do niego zniechęcił. Muszę jednak przyznać, miałem kontakt z nim zaledwie przez parę godzin używania LiveCD, potem wieszał się zawsze w tym samym momencie instalacji i musiałem postarać się samemu o pobranie Ubuntu z Internetu, co przy moim niezbyt szybkim (wówczas 256 kbps, teraz 340 :)) łączu trwało około 12 godzin, chyba dotąd najdłuższy czas, przez który coś pobierałem. Zostałem wówczas szczęśliwym posiadaczem Ubuntu 6.12, przygotowanego przez ubuntu.pl, które na szczęście dostosowuje nieco distro do warunków przeciętnego użytkownika.
Tymczasem dziś miałem do użytku czyste Kubuntu 7.04, na dodatek z celowo wyłączonym dostępem do Internetu, bo chciałem sprawdzić rzeczywistą jego użyteczność w trudniejszych warunkach. Jakie efekty?
Poważnie zastanawiam się, co właściwie tak mnie nakręcało na KDE. Prócz paru ładnych gadżetów, sam już nie wiem. Chyba jednak pozostanę przy GNOME :) Jeśli zaś chodzi o ogólne spisywanie się systemu, bez Internetu Kubuntu LiveCD jest po prostu nieprzydatne. Nie montuje automatycznie partycji przy uruchamianiu (trzeba to zrobić ręcznie), nie ma wbudowane supportu mp3, a na walorach KDE już mniej mi zależy. Racja, normalnie miałbym połączenie z Internetem, po instalacji też automatycznie partycje są podmontowywane, ale chyba już lepiej zainstaluję od nowa Ubuntu na GNOME i znowu skonfiguruję pod siebie, tak jak teraz jest i mi pasuje :)

Skoro już bawię się dziś z Ubuntu, to można zrobić upgrade Xubuntu. Na razie jestem na etapie update 6.10 do stanu, gdy pakietow do aktualizacji będzie 0, wtedy chcę przejść na 7.04, ale póki co przeszkadza mi w tym pad jednego z głównych serwerów, na którym znajdują się kernele and so on, a przynajmniej na to wygląda (error 404), Niemniej nareszcie po skonfigurowaniu udostępniania sieci chce mi się cokolwiek robić z biednym Xubuntu. Okazuje się, że z Xfce też można całkiem nieźle współpracować.

Pewnie każdy o tym słyszał, wyszedł dziś nowy Potter. Ostatni. Jako fan przygód młodego czarodzieja (choć już nie fanatyk, już nie zdarza mi się czytać każdą część po 30-50 razy, jak w podstawówce [od razu widać że nie miałem co robić]) z miłą chęcią wezmę angielską książkę do ręki i przeczytam, nawet jeśli wymagało to będzie zerknięcia raz na jakiś czas do słownika (nie wiem czemu, ale zawsze największy problem mam z pierwszymi 2-3 stronami, potem idzie bez problemu). Pojawia się tylko jeden problem – zamówiłem dopiero wczoraj, razem z podręcznikami do łaciny i przysposobienia obronnego, których nie mogłem znaleźć nigdzie w Tczewie, a które potrzebne są mi do liceum, gdy tylko je dostanę będę miał już wszystkie książki, a czas realizacji zamówienia podawany przez eksiegarnia.pl to 2-5 dni, podejrzewam że roboczych, więc będę musiał poczekać być może nawet do piątku, o ile nie okaże się, że ściągnięcie słownika polsko-niemieckiego dla myśliwych, którego potrzebuje mój wujek nie potrwa dłużej. Niemniej, już kilka dni w necie można bezproblemowo (a przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż ciągle zgłaszają się do mnie kolejni ludzie z klubu „Potteromania” na epulsie, którzy nie potrafią sobie znaleźć linka) znaleźć i pobrać słynne zdjęcia, zrobione przez osobę która nie zachowała żadnych zasad zabezpieczenia się przed możliwością wykrycia (swoją drogą, ciekawe kiedy zostanie złapana, jak to będzie nagłośnione i co jej grozi?). Biorąc pod uwagę, że i tak wszędzie, łącznie z Teleexpressem zdecydowano się zarzucić fanów informacjami o tym, jak się książka kończy, to uznałem że nic nie zaszkodzi, jeśli przeczytam początek jeszcze zanim dostanę swój egzemplarz pocztą. Po pierwszym rozdziale uznałem, że tego się spodziewałem i warto jednak poczekać na przesyłkę. Nie zmienia to faktu, że i tak już wiem co się wydarzy i uznaję takie zakończenie za dość typowe, a szkoda, bo można było zinterpretować przepowiednię nieco inaczej i… (autocenzura, nie chcę psuć znajomym i nieznajomym zabawy z czytania). Cóż, pozostaje chyba ostatni raz cieszyć się z tego, że będę miał najnowszego Pottera. W sumie to dobrze, w końcu będę mógł uwolnić się od zastanawiania się, co stanie się dalej, ale takie rozwiązanie jak w ostatniej książce otwiera możliwość napisania wielu, wielu tysięcy fanfików, które na pewno powstaną i niektóre będą nawet ciekawe. Aż szkoda, że prorok.pl tak podupadł…

Ubuntu, Kubuntu, Edubuntu dotarło, Debian kupiony z Linux Magazine

Dzisiejszy dzień obfitował dla mnie w płytki z dystrybucjami Linuksa. Najpierw rano zakupiłem czerwcowy Linux Magazine z Debianem Etch na DVD, a kilka godzin później do mojej skrzynki pocztowej przybyło zamówienie z moimi Ubuntu (3 sztuki), Kubuntu (3 sztuki) i Edubuntu (1 sztuka). Razem wzbogaciłem się dziś o 8 płyt i 4 naklejki Ubuntu. Za Ubuntu, Kubuntu i Edubuntu nie musiałem nic płacić, dzięki usłudze „Shipit” (więcej na stronach dystrybucji), zamówiłem 30 czerwca, wysłano 2 lipca, dotarły 20 lipca, czyli razem czekałem dokładnie 3 tygodnie. Mniej niż zapowiadano (przy wysyłaniu podaje, że od 6 do 10 tygodni, po wysłaniu zamówienia od 4 do 6), co tylko cieszy. Nareszcie będę mógł przenieść się na Kubuntu :) Możliwe też, że zacznę eksperymentować z Debianem.

W związku z tym, że zamówiłem nieco więcej niż potrzebowałem, mam 2 płytki z Ubuntu i 2 z Kubuntu do rozdania osobom mieszkającym w pobliżu. Po przekroczeniu tej liczby, a także w wypadku Edubuntu, Debiana i Damn Small Linux mogę nagrać komuś płytkę, jeśli takową otrzymam :) Ubuntu, Kubuntu, Edubuntu i Damn Small Linux – wystarczy CD, a Debian potrzebuje DVD. Mam też Xubuntu – wersja 6.10, czyli nie najnowsza. Kontakt na matikula9@gmail.com .

KŚ Ekspert

Przypadkiem, w saloniku prasowym połączonym z księgarnią, podczas oczekiwania na załatwienie jednej sprawy, do ręki wpadł mi najnowszy Komputer Świat Ekspert. Dość pozytywnie zaskoczyła mnie ewolucja tego pisma od czasu, gdy ostatnio je zakupiłem. Na płycie DVD dołączonej do wydania niejakie Kubuntu 7, a przynajmniej tak zostało opisane na okładce. W tej chwili łatwo zgadnąć, że chodzi o wersję 7.04/5 (zależnie od tego czy przygotowaną przez Canonical, czy przerobioną przez ubuntu.pl), ale co jeśli takie coś ukazałoby się przykładowo w listopadzie? Skąd przeciętny user miałby wiedzieć że chodzi o Kubuntu 7.05 (informację znalazłem na stronie z opisem programów na linuksa na CD)? Niby drobiazg ale zawsze. Wszystko wskazuje na to, że KŚ Ekspert zaczął wyraźniej dostrzegać open-source community, bo jakiś czas temu bodajże na płycie pojawił się Damn Small Linux , a teraz Kubuntu, do tego strony o Linuksie w środku, sporo programów na licencji GPL, byłem naprawdę mile zaskoczony.

KŚ Ekspert dostrzega też sporą community internetową, choćby przez porady jak zabezpieczyć przed spamem forum oparte na phpbb2, czy informację, jak można zarobić w internecie. Tutaj zaciekawiły mnie dwie rzeczy.

Jedną z podanych możliwości były reklamy Google i tym podobnych serwisów, ale tutaj jako minus podana była konieczność założenia strony (sic!)… W tym momencie, krótko mówiąc, oniemiałem. Taka porada może nie mniej, nie więcej, tylko doradzić dzieciom neostrady, że warto zakładać strony internetowe tylko dla wpływów z reklam, nie posiadając pomysłu na to, co ma być na tej stronie i jakichkolwiek umiejętności w HTML, czyli może czekać nas inwazja bezsensownych stron opartych na PHP-Fusion i Joomli, o ile DN będzie stać na hosting, który zezwala na wstawienie własnych reklam. Na szczęście, szybko się zawiodą odnośnie zarobków.

Kolejna możliwość – „praca” jako moderator forum internetowego. Robię za admina na kilku forach, niektórych nawet sporych (dość specjalistycznych, tematyka mikronacyjna), ale założyłem, że nie warto podchodzić do tego komercyjnie, bo to moje hobby, dlatego fora stoją na darmowych serwerach, robię to dla czystej przyjemności. Poza tym, podane było tam, że na moderowaniu forów można zarobić nawet kilkaset złotych miesięcznie? W jaki sposób? Admin nam da? :) Czy może z reklam, gdzie zarobek jest naprawdę wątpliwy, choć możliwy? :)

LiS i niewłaściwe podliczenia odnośnie wyborów

Tak więc przed chwilą Lepper ogłosił, że powstaje LiS (Liga i Samoobrona), a Samoobrona zostaje w koalicji. Te dwie rzeczy mają zapewne sporo ze sobą wspólnego. Jeśli Lepper z koalicji by się wycofał, raczej LiS by nie powstał, bo przecież LPR nadal jest w rządzie i nic nie wskazuje na to, by mieli zamiar go opuszczać. Kilkadziesiąt minut wcześniej ukazał się sondaż TNS OBOP, odnośnie obecnego poparcia dla poszczególnych partii. Fakt, że ciągle LPR i Samoobrona są tu oddzielnie, a stosuję dziwne metody wyliczania liczby miejsc (poparcie przez cale poparcie dla wszystkich partii które weszłyby do Sejmu razy 458 [nie wliczam miejsc Mniejszości Niemieckiej, zresztą możliwe, że w sumie moje podliczenia nie dadzą liczby 458 a 458 +- 1, ale bede i tak blisko]), ale może coś ciekawego uda się wyliczyć :)

PO – 30% poparcia – 178 miejsc
PiS – 22% poparcia – 131 miejsc
LiD – 13% poparcia – 77 miejsc
Samoobrona – 7% poparcia – 42 miejsca
LPR – 5% poparcia – 30 miejsc

Razem wyszło 458 miejsc, więc wszystko się zgadza teoretycznie :) Jakie w takiej sytuacji mogłyby być układy polityczne? Nasuwa się jeden wniosek – LiS, nawet jeśli razem będzie tak mocny, jak dwie połączone partie, to może liczyć co najwyżej na miejsce w Parlamencie, ale już nie udział w rządzie. Mogłyby powstać dwie koalicje, albo PO-PiS (309 miejsc), albo PO-LiD (255 miejsc), bo sytuacje kompletnie egzotyczne odrzucamy. Która jest bardziej prawdopodobna? Prawdę mówiąc, wszystkiego można się spodziewać, czego polska polityka już wiele razy dowiodła.

Jednego jednak mi w tym sondażu brakuje. Gdzie jest PSL, gdzie jest UPR, gdzie jest choćby Partia Kobiet, czy inne ciekawe mniejsze partyjki? Im więcej partii, tym sondaż jest dla mnie ciekawszy, głównie ze względu na to, że można dowiedzieć się czegoś o partyjkach, które na co dzień nie są specjalnie znane, a związane są z nimi ciekawe rzeczy, jak choćby wsparcie Kampanii Społecznej Szanuję przez Manuelę Gretkowską, liderkę Partii Kobiet, której strona jest chyba oparta na WordPressie? Prawda, warto wspierać szanowanie praw autorskich. Ale w tym momencie budzi się mój duch open-source, które po prostu nie są w takiej sytuacji uwzględniane, szczególnie że akcją dowodzi Microsoft. Racja, fanatyzuję, czyli jestem na etapie ubóstwiania wszystkiego co free, open, podczas gdy sam nic nie mogę włożyć w community, jednocześnie siedząc na windowsie, bo nawet nie potrafiłem poradzić sobie z udostępnianiem połączenia sieciowego na ubuntu i innych linuksach (eth0, odpowiedzialny za udostępnianie, cały czas informuje, że „not ready” :)), a nie mam dość ochoty, by się z tym długo bawić. Cóż, widać nie jestem jeszcze na kolejnych etapach rozwoju komputerowego :)

PS do poprzedniego wpisu: Zapomniałem napisać, że podczas wycieczki z akwarium zniknął jeden z gupików. Widocznie był słaby, zmarł i został zjedzony przez pozostałe. Trudno, takie jest życie.