Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Hello World, po 3 miesiącach

Ostanie trzy miesiące były ostre. Ostatni post pisałem w drodze do Warszawy i przed nami było jeszcze ładnych parę tygodni tam. Co zdarzyło się od tego czasu?

  • Byłem na Bemowie na pikniku lotniczym. Co prawda pogoda była taka sobie i część samolotów nie przyleciała, ale i tak cieszyłem się niemożliwie.
  • Pojechaliśmy na jeden dzień Polskim Busem do Berlina. Wyjazd opisała Kasia, używając przy okazji moich zdjęć. Dodałbym tylko, że komunikacja miejska w Berlinie, choć bardzo skutecznie nas wszędzie dowoziła, była zadziwiająco niezadbana.
  • Z Warszawy wróciliśmy do Tczewa i z pracy na studia zarazem. To był zadziwiająco intensywny semestr, jak na raptem 11 godzin tygodniowo, na których musiałem być. Zapewne w dużej mierze przez projekt inżynierski – napisaliśmy aplikację, która wymyśla neologizmy. Może nie robi wszystkiego, co miała robić, ale niekiedy wychodzą fajne rzeczy.
  • Nagle doszedłem do wniosku, że chce mi się kupować urządzenia elektroniczne. Zaopatrzyłem się więc w Kindla (świetny zakup!), programowalny zegarek (tu jeszcze nie wiem), a w ostatnich dniach w maksymalnie low-endowy tablet za 159 zł. Jak na wydaną kasę, jestem zadowolony.
  • Kupiłem nie-chcę-wiedzieć-ile ebooków. To uzależnia.

Przez ten czas w zasadzie nie miałem kiedy się zatrzymać i odpocząć. Ciągle w myślach było tylko „jeszcze wytrzymać ten tydzień”, a potem następny, i tak do świąt. W końcu jednak mam wolne i odpoczywamy z Kasią we Wrocławiu, korzystając z kolejnego superdługiego weekendu sponsorowanego przez Politechnikę Gdańską.

A co w tym roku? Trochę rzeczy się zmieni. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to już za niecały miesiąc przed personaliami będę miał „inż.”, ale na studia drugiego stopnia jak najbardziej pójdę, i to dziennie. I uczelnia nie będzie jedynym miejscem poza domem, gdzie będę spędzał godziny czasu dziennie, ale o tym później. W planach mam też razem z początkiem wiosny wrócić do biegania i pobiec w paru biegach.

Tradycji noworocznej musi stać się zadość, pora więc na garść statystyk z zeszłego roku:

  • Rower: 4 wyjścia, 55 minut, 10,2 km. Średnia prędkość: 11,09 km/h. Słabo.
  • Bieganie: 52 razy, 21 godzin 38 minut, 191,72 km. Średnie tempo: 6 minut 46 sekund na kilometr. Także mój pierwszy start w Biegu Powstania Warszawskiego. Plan na ten rok: biegać dalej.
  • Książki: 38 książek, 12 832 strony. O 5 książek mniej niż rok temu i o 2 mniej niż chciałem. Mniej więcej w listopadzie zaczęło iść niezgodnie z planem. Moje ulubione książki w tym roku: Syn zarządcy sierocińca i Księżniczka z lodu. Na ten rok też planuję 40 książek.
  • Filmy: 26 filmów. Najbardziej podobali mi się: Stażyści, Grawitacja i Sęp.
  • Postcrossing: 9 wysłanych, 8 odebranych kartek. Jakoś po podwyżce cen Poczty Polskiej się trochę odechciało.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s