Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Wędrówka po Tczewie

Wczoraj dałem się wyciągnąć na wędrówkę po Tczewie. Wrażenia? Parę rzeczy mogę sobie lepiej teraz wyobrazić.

Wycieczka ruszała z dziedzińca Centrum Wystawienniczo-Regionalnego Dolnej Wisły, czyli po prostu Muzeum Wisły, gdzie dziś odbędzie się Festiwal Ciechowskiego (na który zresztą też się wybieram). Pojawiło się około 20-25 osób. Okrążyliśmy Stare Miasto wzdłuż obrysu dawnych murów miejskich.

W dawnych czasach, gdy jeszcze czytałem regularnie książki i chciałem zostać historykiem, przeczytałem grubą czerwoną książkę o nazwie „Historia Tczewa”. W związku z tym, część informacji podanych przez „przewodnika” była już mi znana, ale mogłem sobie dużo lepiej wyobrazić, gdzie np stały baszty, którędy się wjeżdżało do miasta, jak wysokie były mury miejskie. Ciekawostką było też przedstawienie dawnego przebiegu drogi do Gdańska – wjeżdżało się do miasta ze strony Czyżykowa, wyjeżdżało na obecną ulicę Dąbrowskiego w kierunku Lubiszewa, stamtąd dopiero do Miłobądza i dalej obecnie znaną drogą.

W Tczewie nie ma miejsc, w których regularnie pojawiają się turyści, dlatego na całym Starym Mieście nasza grupka wzbudzała reakcje. Zaczęło się od wrzeszczących dzieci, próbujących zagłuszyć przewodnika, później minęło nas paru nastolatków.

O Boże, skąd tu tyle ludu, z kościoła się wysypali, czy co?

Później, na ulicy Rybackiej, lokalni pijaczkowie stwierdzili, że mają do czynienia z Armią Zbawienia.

Zdjęcia z wędrówki autorstwa Pawcia na jego Picasie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s