Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Przyjazd do Soliny

Jestem sobie akurat w Solinie, położonej w Bieszczadach, tuż obok zapory solińskiej. Nie mam może widoku na zaporę, ale do samego hotelu zbytnio przyczepić się nie można, nie jest zbytnio zimno, stoi telewizorek maleńki, prąd jest, zasięg świetny i internet poprzez Orange Free na kartę świetnie działa, po wyłączeniu grafik, flasha, javy i javascriptu nie zużywa nawet zbyt wiele transferu.

Jechaliśmy tutaj jednak pewnym autokarem marki Bova, należącym do tczewskiej firmy. Nie był on najwyższym osiągnięciem techniki, porównałbym go do niektórych radzieckich samolotów – ładnie wygląda, a w środku już gorzej – gdy ciężarówki przejeżdżały drugim pasem, to czułem jak odgina się „ścianka” autobusu. Po drodze też zerwał się jakiś pasek, i konieczna była jego wymiana. Sami kierowcy też nie należeli do najbardziej zorientowanych w trasie – jechaliśmy po pierwsze przez Łódź, co mi wydaje się nieco dziwną trasą, po drugie przed Sanokiem skręcili na Nowy Sącz, zamiast na Ustrzyki Dolne. W pomyłce zorientowali się po kilku minutach. Jechaliśmy w sumie 15 godzin.

Z tego, co zdążyłem się o późnej porze zorientować, Solina należy do miejscowości typowo turystycznych, po wyjściu z hotelu zaraz wpada się na alejkę barów, stoisk z pamiątkami i tym podobnych. Nie jest to zbyt przyjemne, ale cóż – w końcu i w Bieszczady mogą jeździć ludzie, którzy nie bardzo chcą łazić po górach, więc muszą mieć swoje atrakcje.

Po drodze natknąłem się na kilka ciekawostek, a raczej samolotów. Koło Piotrkowa Trybunalskiego widziałem spadochroniarzy i awionetkę, zaś nad Kielcami latały sobie właśnie samoloty (jeden z nich zidentyfikowałem jako żółty An-2, z tego co przeglądałem strony Aeroklubu Kieleckiego, to An-2 służą do transportu spadochroniarzy, więc możliwe, że był w nim ten feralny spadochroniarz, który zabił się tego dnia w Kielcach). W dwóch miejscowościach za Rzeszowem – Boguchwale i jeszcze jednej, bliżej niezidentyfikowanej – przy restauracjach stoją stare samoloty transportowo-pasażerskie. Zwiedziłem też około 6-7 toalet na stacjach benzynowych.

Na razie nie żałuję wyjazdu, dzisiaj jeziora bieszczadzkie, czyli głównie Solina, a także zwiedzanie Leska. Nic szczególnie męczącego, a przy okazji rejs stateczkiem po Solinie ;]

Reklamy

2 responses to “Przyjazd do Soliny

  1. Moje Bieszczady 13 lutego 2009 o 14:08

    Zachęcam do ponownej wyprawy w Bieszczady, tym razem w prawdziwe góry, a nie pagórki jak w okolicach Soliny :) No i na pewno będzie mniej ludzi niż nad jeziorem.

  2. tuluttut 13 lutego 2009 o 14:11

    Dzięki za zachęcenia, już dwa razy w prawdziwych górach byłem, i wybieram się znowu. :) Bieszczady uzależniają, to trzeba przyznać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s