Tuluttut – blog o niczym

Tuluttut – blog about nothing, mostly in Polish.

Hey – koncert

Przedwczoraj byłem w tczewskim amfiteatrze na koncercie Hey. Przyszedłem około 19:45, zdążyłem jeszcze wysłuchać kilku minut koncertu zespołu eM z Gdańska, który robił jako support (układ koncertów w ramach imprez z cyklu „Lato w Amfiteatrze” w Tczewie jest następujący: koło 17 coś dla dzieci, następnie zespół z Tczewa albo okolic [widać Gdańsk też można pod to podciągnąć], grający choć trochę podobny rodzaj muzyki do gwiazdy, a koło 20-20:30 gwiazda), ale całkiem miło się słuchało tej jednej piosenki, którą zdążyłem usłyszeć. W tym czasie spotkałem jeszcze paru znajomych i ruszyliśmy pod scenę. Jeszcze nie było tłumów, więc bez problemu przeszedłem praktycznie pod same barierki. Chwilę później konkretne tłumy zaczęły się zbierać, ostatecznie pod sceną znalazło się około setki osób, do tego sporo ludzi siadało na krzesełkach na trybunach. Myślę, że cały koncert oglądało jakieś 500-700 osób, do tego sporo ludzi przewinęło się przez amfiteatr na zasadzie „obejrzę parę piosenek, po czym idę”, w końcu wstęp był darmowy, jak w każdą wakacyjną niedzielę w amfiteatrze :)

Około 20:30 na scenie pojawił się zespół. Kasia Nosowska wyszła w czarnym płaszczu i dżinsach i na samym początku poprosiła, by koncert ten ofiarować za zmarłych w katastrofie we Francji, bo w końcu wszyscy kiedyś umrzemy, zostało to przyjęte oklaskami (początkowo nie było nawet wiadomo czy koncert się odbędzie, ale żałoba narodowa została jednak ogłoszona dopiero w nocy), po czym przeszła do piosenek. Na początku było dość sporo skocznych piosenek, co zostało przywitane przez publikę pod sceną żywiołowym pogo, w którym chcąc nie chcąc (bardziej chcąc :D) uczestniczyć musiałem. Jakieś 20 minut wszystko przybierało w miarę cywilizowaną formę, ale stwierdziłem, że pora usunąć się tuż spod sceny i przenieść jakieś 10 m w bok. I słusznie, bo pod sceną zebrało się około 10-12 rosłych chłopaków i to co robili nie wyglądało na trzeźwe działanie…
Koncert właściwie dzielił się na dwie części, pierwszą skoczną i drugą, bardziej melancholijną, ale trzeba przyznać, że Nosowska śpiewa na koncertach tak jak na płytach, mimo że nie miała dobrze ustawione głośności mikrofonu. Generalnie, miło było.

Reklamy

3 responses to “Hey – koncert

  1. asadi 9 kwietnia 2008 o 15:35

    Jako że również byłem na tym koncercie, podepnę się ze swoimi zdjęciami. Może znajdziesz tam siebie :)

  2. asadi 9 kwietnia 2008 o 15:35

    Jako że również byłem na tym koncercie, podepnę się ze swoimi zdjęciami. Może znajdziesz tam siebie :)
    http://brucki.pl/hey-koncert-w-amfiteatrze

  3. A. 29 Maj 2008 o 15:39

    Też byłam na tym koncercie, od samego początku do końca w pogo i nie uważam, że w pewnym momencie trzeba było się zmyć. :)
    Według mnie był to jeden z lepszych koncertów Hey. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s