Jak podaje The Australian:
Seks się sprzedaje, i nowouformowana Australijska Partia Seksu doskonale o tym wie.
Dlatego, nawet z dość sensownymi postulatami wywodzącymi się z pragnienia uczynienia seksualności i dyskusji o niej mniej drażliwym tematem, partia wybrała imię, które wyróżnia się na liście typowych partii na arkuszu wyborczym.
Partia, ze swoim sloganem “Mówimy na poważnie o seksie” powstała na Melbourne Sexpo 20 listopada, a jej sekretarz [na pewno sekretarz?] Fiona Patten jest pewna, że zbiorą 500 członków potrzebnych do rejestracji i startu w wyborach stanowych.
Pani Patten, która jest jednocześnie prezesem Stowarzyszenia Eros, skupiającego firmy tworzące produkty dla dorosłych, powiedziała, że ona i inni są zaniepokojeni proponowanym przez rząd filtrem internetowym, który w lecie jest testowany na ponad 10 tysiącach stron, blokując “niechcianą treść”.
“To wyszło po 20 latach lobbowania odnośnie seksu i jego cenzury, a teraz… najnowszym pomysłem jest obowiązkowy filtr internetowy, który… zablokuje i umieści na czarnej liście materiały, które są obecnie całkowicie legalne w czasopismach, książkach i filmach”, powiedziała.
“Gdy zaczęliśmy mówić o Australijskiej Partii Seksu, zdaliśmy sobie sprawę, że kwestia seksu jest dużo szersza niż jedynie cenzura, i dlatego dużo naszych postulatów jest dużo szerszych”
Na liście postulatów partii jest również wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej do szkół.
“Pamiętając o istnieniu internetu i strachu, że dzieci zostaną zbyt szybko i gwałtownie uświadomione, pierwszą kluczową akcją w tym temacie będzie edukacja seksualna”, powiedziała.
Artykuł się jeszcze nieco ciągnie, ale generalnie dalej jest o tym samym.

Najnowsze komentarze