Archiwum kategorii 'Linkin Park'

Krew, LP i Sikorski

Nasza służba zdrowia jest cudowna… Czekać godzinę na pobranie krwi, by się okazało że w tym laboratorium nie przyjmują krwi na badania specjalistyczne, przejechać 2 km do drugiego w ulewnym deszczu przy użyciu komunikacji miejskiej (czyli przejść ponad 300 m i przy okazji kompletnie się zmoczyć), tam czekać kolejną godzinę, by w końcu ledwo co dali radę wycisnąć potrzebną ilość krwi…

Skoro już o krwi, to informacja z lpzion.org:

Razem z wypuszczeniem singla Bleed It Out, w Malezji ruszyła kampania krwiodawstwa, która została zorganizowana przez tamtejszy oddział Warnera. Cała akcja odbędzie się 6 sierpnia.

Piękna promocja, mi też dzisiaj podczas pobrania “grało w głowie”.

Przeczytałem już książkę Sikorskiego, i, jako że nie mam zbyt wiele czasu, to po prostu polecam lubiącym czytać reportaże i/lub tematykę Afganistanu.

Perspektywy na przyszłość, Aj Lern Korijan, nieco matmy, Jurowiżyn raz jeszcze, LP ciągle niezrecenzowane i co jest zawodem

Wpis może niespecjalnie długi, ale wynika to z tego, że w sumie niewiele przemyśleń mi się nasuwa, to normalne po powrocie do szkoły, gdzie trzeba się skupić na codziennej nauce itepe itede. Tak, wiem, to takie frazesy, a w praktyce zdarzają się dni, w których cały czas tylko leżę/siedzę w internecie i nic nie robię.

Temat 1 – przyszłość. Najbliższa przyszłość to w zasadzie liceum. Szykowała się bardzo ciekawa klasa, ale jak zwykle plany biorą w łeb (większość interesujących chętnych do klasy matematyczno-fizycznej wybiera sąsiednie liceum, o podobnym poziomie, co zaskakujące, bo część z nich w ogóle o tym nie myślała wcześniej) i zupełnie nie wiadomo, z kim przyjdzie mi się 3 lata męczyć, no może prócz paru osób, które z pewnością pójdą, niezależnie jakie mam do tego odczucia (do niektórych pozytywne, niektórych mniej). Można się spodziewać klasy złożonej z nowych osób, w większości mieszkających w dwóch miejscowościach 23 km od mojej mieściny, czyli 45 minut autobusem, ale skoro chcą się tak telepać to tylko im współczuć. Niby nowi ludzie, ale nie wiadomo właściwie, jacy. Dobrze, że chociaż nauczyciele zgodnie z planem… :)

Taa, uczym się nieco koreańskiego. Nareszcie znalazłem coś w rodzaju podstawowych rozmówek i kursu, ale bez nauczenia się draństwa zwanego Hangul (alfabet koreański) się nie obejdzie, cóż, i tak dobrze, że nie jest to alfabet japoński bądź chiński, o setkach, tysiącach różnych znaczków, bo koreański ma tylko 24, sposób zapisu już znam, ba, umiem wymówić większość głosek, co jest wręcz zadziwiające, jak się słucha rozmowy po koreańsku (powiedziałbym że to połączenie świstów z gulgotaniem indyka i różnych szelestów) :) Nawet się nie nastawiam, że będę się tego uczył jakoś konkretnie, to raczej rozrywka na wolny czas, tak samo jak C++, za które chwilowo nie mam ochoty dalej się brać, może dlatego że moja humanistyczna część osobowości całkiem miło się uaktywnia.

Ale skoro już o częściach osobowości, to zapewne wynika to z tego, że dziś bawiłem się w zabawę zwaną “moje pierwsze odkrycie”. Na sprawdzianie mieliśmy bardzo milutkie zadanie dodatkowe:

Różnica kwadratów dwóch liczb naturalnych wynosi 23. Podaj, co to za liczby.

Jak każdy nierasowy matematyk, zacząłem od ulubionej metody większości chcących rozwiązać takie zadanie jak najszybciej – wypisywania kwadratów kolejnych liczb naturalnych i sprawdzania, czy w końcu któreś podpasują, oczywiście po pół minuty miałem wynik – 12 i 11. Co to jednak za radocha, tak szybko skończyć, nie ma tak! Miałem jeszcze jakieś 20 minut czasu, więc patrzyłem na te liczby, gdy nagle coś zaczęło mi się układać. 12+11=23. Hmm. 6+5=11 6^2=36 [tak sie pisze 6 do kwadratu?], 5^2=25. 36-25=11. Mamy więc już jakąś prawidłowość! Dobra, ale co będzie jeśli weźmiemy dwie liczby, które NIE SĄ kolejne, a na przykład 5 i 3? 5+3=8 Tymczasem 5^2-3^2=25-9=16 Ale przecież 16=8*2 5=3+2, więc najwyraźniej ciągle mamy tu jakąś prawidłowość, ale w tym momencie przychodzi pora na użycie argumentu, który rozwieje wątpliwości. Zamieniamy liczby na x i y, a różnicę między x i y na n. Do czego doszedłem?
dla x-y=n, x,y należą do zbioru liczb naturalnych, x>y
x^2-y^2=n(x+y)

Ha! Oczywiście, to wszystko napisałem na mojej kartce ze sprawdzianem, choć w formie dużo bardziej nieczytelnej, zdaję sobię sprawę, że ciężko będzie się z tego rozczytać i zrozumieć, nawet tutaj. Niemniej, radość z tego była niesamowita, tylko jedno mi ją przysłoniło. Nie pomyślałem o prostym ruchu:

-/ x-y=n
{
-\ x^2-y^2=n(x+y)

zmienić na

x^2-y^2=(x-y)(x+y)
I miałbym te cyferki co na początku z uczonego równania. Niestety, aż taki inteligentny nie jestem, by na to od razu wpaść.

Co do Eurowizji – cóż, wygrała Serbia. Jak się wyłączy wizję i zostawi fonię, nawet da się wytrzymać. Niemniej popieram tutaj zdanie pewnej Moniki – Gruzja i Ukraina rządzą! Jak się później okazało, całkiem miłe etniczne rytmy miała też Bułgaria, a z różnych powodów podobały mi się jeszcze Izrael i Finlandia. Tym razem filmików nie daję, każdy może sobie sam znaleźć na youtube.

Co do Linkin Parku – cóż, jakoś nie mam ochoty pędzić po płytę póki co, te mp3 rozbestwiają. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że większość płyty mi się widzi :)

Jako, że dwa poprzednie akapity zacząłem od “co do”, tym razem inny początek :) Miała miejsce pierwsza minidyskusja w moich komentarzach, a raczej odpowiedz komentarzem na jeden komentarz, pomiedzy Walkerem a Kerin. Chodziło o poczciwego hakera. Czy haker to zawód? Owszem, zgodzę się z Walkerem, to jest pasja, która jednak może być zawodem. Wszystko, za co można dostawać pieniądze to zawód :) Tak samo polityka, piłka nożna, czy nawet testowanie gier na komórkę (tak, za to też można zarabiać! :D). Krótko mówiąc – pasja i zawód się nie wykluczają, a jeśli jeszcze się łączą, to tym lepiej, większa przyjemność zarówno dla ducha jak i kieszeni.

A miał być krótki wpis…

No to pora coś napisać.

Skoro już dałem sobie radę jakoś z konfiguracją tego słit blogaska, to pora koniecznie coś napisać. O sobie pisałem już w dziale O mnie – przejść do niego można klikając na tą zakładkę u góry. Jako, że to pierwszy wpis, nie będę bawił się w jakieś niesamowite ilości ciekawostek, a jedynie opiszę, co tu mniej więcej ma w przyszłości być i wrzucę to, co najnowsze w twórczości zespołu, który lubię – Linkin Parku.

Jeśli chodzi o przyszłość, proszę się nie martwić. Nie znajdziecie tu niesamowitych opowieści, jak to uchlałem się ze znajomymi, straciłem po raz siedemnasty cnotę czy tekstów w stylu “Idę się powiesić, zaraz wracam”, ani peanów na cześć jakiegokolwiek zespołu w stylu “Jaki ten Billu$ słitaśny”, co najwyżej podzielę się tym, co mi się podoba i jest według mnie ciekawe, jeśli się nie podoba, cóż, to w końcu mój blog, więc i moje zainteresowania. Chcesz dzielić się swoimi – proszę bardzo. Rejestracja w WordPress.com nic nie kosztuje. I proszę – nie kompromitujcie się reklamami swoich blogów w komentarzach – to naprawdę nie spowoduje, że tam zajrzę. A teraz pora na powrót do tematu tego akapitu – czyli co tu się znajdzie. Możliwe, że moje przemyślenia. Możliwe, że klipy. Możliwe, że ciekawostki i dziwaczne newsy. Możliwe, że nic się nie znajdzie, jeśli blogowanie mi się znudzi.

Co do Linkin Parku – dla tych, którzy nie wiedzą, 14 maja premiera najnowszej płyty LP – Minutes To Midnight. Miejsce miały celowe wycieki pojedynczych kawałków (oczywiście jedynie ich fragmenty), a także koncert LP w Berlinie (28 kwietnia 2007 roku), na którym zostały zagrane dwie piosenki – Given Up i No More Sorrow. Ci, którzy słyszeli What I’ve Done i nie spodobał im się tam prezentowany styl, nie powinni od razu się zniechęcać. Given Up to kawałek bardziej punkowy, a No More Sorrow w rytmie marszowym również wpada w ucho. Wszystkich tylko zastanawia, gdzie jest Mike? Jeśli chcecie te piosenki live w formacie mp3, polecam ten adres. Filmiki są pokazem slajdów z dźwiękiem, bo razem z obrazem wszystkie są zbyt słabej jakości.

Given Up:

No More Sorrow:

To tyle na dziś, pozdrawiam wszystkich czytających.


Blog Stats

  • 24,029 hits