Archiwum kategorii 'Koncerty'

Bugotak, CKOD i pornohagen

Dzisiaj dzień muzyczny.

Zaczyna się od pięknego przykładu, jak można zrobić coś ciekawego przy użyciu śpiewu gardłowego. W realu śpiew gardłowy słyszałem dotąd trzy razy, za każdym razem na Monciaku w Sopocie, gdzie przyjeżdżała jakaś grupa artystyczna ze Wschodu, widocznie w ten sposób da się zarobić. Różne rzeczy da się w ten sposób zaśpiewać, najwyraźniej jedną z nich jest “Rape Me” Nirvany – oto wersja pana o pseudonimie (?) Bugotak.

Świeżutka niczym bułeczki informacja pokazuje zaś, że w Tczewie 23 sierpnia wystąpi Cool Kids Of Death. Będzie to miało miejsce w ramach corocznego Festiwalu Grzegorza Ciechowskiego, gdzie występują raczej młode i mało znane zespoły, ale zawsze ktoś jest zapraszany jako gwiazda, w tym wypadku jest to CKOD. Jeśli o nich chodzi, przy okazji znalazłem ciekawy filmik z rozdania Yachów:

Jeśli ktoś po obejrzeniu nie wie, o co chodzi (a to całkiem możliwe), polecam zwrócenie uwagi na parę szczegółów. Pierwsza rzecz, warto obejrzeć jakiś inne ich nagranie, i zobaczyć, kto gdzie gra/śpiewa. Druga rzecz – gesty, ekspresja, czasem ułożenie palców na progach ;] Całkiem ciekawa reakcja na konieczność gry z playbacku.

Wracając do Festiwalu Ciechowskiego, na lastfm jest całkiem sporo zespołów, które mają tam grać. W dużej części nic ciekawego, ale zaciekawił mnie zespół pornohagen, który ma coś w sobie.

Hey – koncert

Przedwczoraj byłem w tczewskim amfiteatrze na koncercie Hey. Przyszedłem około 19:45, zdążyłem jeszcze wysłuchać kilku minut koncertu zespołu eM z Gdańska, który robił jako support (układ koncertów w ramach imprez z cyklu “Lato w Amfiteatrze” w Tczewie jest następujący: koło 17 coś dla dzieci, następnie zespół z Tczewa albo okolic [widać Gdańsk też można pod to podciągnąć], grający choć trochę podobny rodzaj muzyki do gwiazdy, a koło 20-20:30 gwiazda), ale całkiem miło się słuchało tej jednej piosenki, którą zdążyłem usłyszeć. W tym czasie spotkałem jeszcze paru znajomych i ruszyliśmy pod scenę. Jeszcze nie było tłumów, więc bez problemu przeszedłem praktycznie pod same barierki. Chwilę później konkretne tłumy zaczęły się zbierać, ostatecznie pod sceną znalazło się około setki osób, do tego sporo ludzi siadało na krzesełkach na trybunach. Myślę, że cały koncert oglądało jakieś 500-700 osób, do tego sporo ludzi przewinęło się przez amfiteatr na zasadzie “obejrzę parę piosenek, po czym idę”, w końcu wstęp był darmowy, jak w każdą wakacyjną niedzielę w amfiteatrze :)

Około 20:30 na scenie pojawił się zespół. Kasia Nosowska wyszła w czarnym płaszczu i dżinsach i na samym początku poprosiła, by koncert ten ofiarować za zmarłych w katastrofie we Francji, bo w końcu wszyscy kiedyś umrzemy, zostało to przyjęte oklaskami (początkowo nie było nawet wiadomo czy koncert się odbędzie, ale żałoba narodowa została jednak ogłoszona dopiero w nocy), po czym przeszła do piosenek. Na początku było dość sporo skocznych piosenek, co zostało przywitane przez publikę pod sceną żywiołowym pogo, w którym chcąc nie chcąc (bardziej chcąc :D) uczestniczyć musiałem. Jakieś 20 minut wszystko przybierało w miarę cywilizowaną formę, ale stwierdziłem, że pora usunąć się tuż spod sceny i przenieść jakieś 10 m w bok. I słusznie, bo pod sceną zebrało się około 10-12 rosłych chłopaków i to co robili nie wyglądało na trzeźwe działanie…
Koncert właściwie dzielił się na dwie części, pierwszą skoczną i drugą, bardziej melancholijną, ale trzeba przyznać, że Nosowska śpiewa na koncertach tak jak na płytach, mimo że nie miała dobrze ustawione głośności mikrofonu. Generalnie, miło było.


Blog Stats

  • 23,817 hits