Archiwum kategorii 'Flight Simulator'

Pierwsza poważniejsza awaria

Wczesny ranek. Na lotnisku w Gdańsku Rębiechowie, mimo grudniowego dnia, piękna pogoda. Zaparkowany nieco z dala od głównego terminalu Antonow An-2 powoli uruchamia silniki. Na pokładzie pilot kolejny raz wyrusza na wyprawę – tym razem nie dookoła świata, nie na Fair Isle w Wielkiej Brytanii, gdzie i tak nie doleciał z powodu lenistwa, lecz tam, gdzie mu fallingrain.com pokaże w miarę uczęszczane następne lotnisko. Pierwszy cel – Kaliningrad.

Komputer wyznaczył trasę w najprostszy możliwy sposób – prosto z lotniska do lotniska. Przewidywany czas lotu – 27 minut. Faktycznie, pilot spodziewał się, że doleci w około 45. W końcu stary dobry Antek to dość paliwożerna machina, a przy niższych prędkościach też świetnie sobie radzi, a mniej kosztownego płynu pochłania…

Start był kompletnie zwyczajny – tak, jak to tylko było możliwe. Podczas przelotu nad Sopotem zaczęło delikatnie bujać. Ot, wiatr, pomyślał sobie. Po chwili bujanie uspokoiło się. Przez następne kilkanaście minut mógł podziwiać widoki, obserwując wschodzące słońce, zerkając na prawo w kierunku swojego rodzinnego miasta, patrząc, jak przed nim w odległości kilku kilometrów przelatuje dyspozycyjny odrzutowiec Learjet, lecący do Gdańska ze Sztokholmu. Spokój, jakiego tylko można pozazdrościć.

Wysokość lotu tymczasem zwiększała się. 2000 stóp, 4000, 6000, coraz bliżej 8000. W radiu słychać było, że ATR 42 LOT-u z Warszawy po raz trzeci podchodzi do lądowania w Gdańsku. Po chwili kontroler z Warszawy odezwał się do pilota, informując go, że ma zmienić częstotliwość, by odtąd komunikować się z centrum w Kaliningradzie. Krótkie zgłoszenie po angielsku do kolejnego kontrolera i dalszy spokój.

Coraz bliżej było do Bałtijska, już niemalże było widać jego budynki. Nagle zewsząd zaczęły formować się chmury. Nie minęło kilka minut, a widoczność spadła do mniej więcej 2-3 km. Skończyło się obejmowanie wzrokiem całego Obwodu Kaliningradzkiego. Pojawił się też wiatr – silny, boczny wiatr od południa. W bardzo szybkim tempie wiatr wzmagał się, coraz trudniej było utrzymać prosty kurs. Tor lotu walczącego z wichrem dwupłatowca coraz bardziej przypominał ślad przemieszczania się człowieka po długiej wizycie w pubie. Tu huragan, tam huragan, tu latarnia…

Pilot obserwował przyrządy. GPS podawał inny kierunek niż kompas, wskaźnik wysokości mimo zmniejszenia mocy silników do 45% nie drgał. W pewnym momencie spojrzał na wskaźnik poziomu paliwa i zamarł. Lewy zbiornik był opróźniony dopiero w dziesięciu procentach, prawy w dziewięćdziesięciu pięciu. Nagle wszystko się wyjaśniło – to nie wiatr, tylko jakieś problemy z paliwem zakłóciły balans. Przełączył kontrolkę na pobieranie paliwa jedynie z lewego zbiornika. Mimo tego, stan paliwa w prawym nadal spadał. Wyciek.

Do lotniska, na szczęście, było coraz bliżej. Paliwa i tak by nie zabrakło, ale utrzymywanie prostego kursu w sytuacji, gdy lewa strona jest dużo cięższa, jest skomplikowanym zadaniem. Wysokościomierz nareszcie zaczął wskazywać, że samolot powoli obniżał wysokość. Pojawił się jednak kolejny problem – GPS pokazywał, że lotnisko jest coraz bliżej, a nie widać go było nigdzie w pobliżu. Parę minut zerkania w prawo i w lewo, jednocześnie cały czas korygując kurs, w końcu zaskutkowało odnalezieniem świateł podejścia. Oczywiście, był za wysoko, ale w tym Antku nie jest to szczególnie duży problem.

Samo lądowanie było dość efektowne. Samolot spokojnie musnął kołami o pas, po chwili tylne koło zaczęło się obniżać, i nagle… znalazł się poza pasem. Drobny błąd pilota podczas korygowania kursu gdzieś nad Zatoką Gdańską zaskutkował złym ustawieniem klap. Na szczęście, hamulce działały. Podkołował do swojego miejsca na płycie, stając tuż obok całkiem sporego samolotu pasażerskiego produkcji sowieckiej lub rosyjskiej. Wiedział już, że w Kaliningradzie spędzi nieco więcej, niż planowane kilka godzin…

Kącik pytań i odpowiedzi cz.1

W trakcie, gdy byłem w Bieszczadach, pojawiły się co najmniej ciekawe zapytania w wyszukiwarkach, po których pokazało mojego bloga, a jak znam odpowiedzi na nie, to od razu może być tutaj na zapas. (nie, wyjazdu w Bieszczady raczej tutaj nie opiszę.)

pogoda w Bieszczadach na przyszły tydzień

Polecam pogodynka.pl. Mniej więcej się sprawdza.

3 razy pojawiło się coś takiego:

solina ibisz

albo

solina ibisz bieszczady

Cholera, to Ibisz był w Solinie tego dnia, co ja, czy co? Widziałem Ibisza, ale już pod Ostrowcem Świętokrzyskim, tankował na stacji benzynowej, jeśli to kogoś interesuje. Z drugiej strony, w tych dniach w Solinie na tamie był ruch jak na Monciaku w Sopocie. Dużo lepiej pojechać tam na początku maja chociażby, też już dość ciepło, a ludzi znacznie mniej.

gitara supermarketu

Mam gitarę (klasyczną) z Lidla za 180 zł [z pokrowcem], zła nie jest, aczkolwiek ja się nie znam, bo przez 10 miesięcy opanowałem zaledwie kilka chwytów i totalnie nie mam poczucia rytmu. Grać na pewno się da, na początek w sam raz.

ił-62 m do gry flight simulator 2002

Warto przejrzeć simviation.com i avsim.net. Na tej drugiej stronie trzeba założyć konto, ale warto, bo tam są chyba największe zbiory stuffu do flight simulatora.

odległość apteki od śmietnika

Nie wiem, jak to jest gdzie indziej, ale u mnie pod blokiem apteka znajduje się jakieś (na oko) 10 m od śmietnika.

microsoft flight simulator piotrków try

Pas w Piotrkowie Trybunalskim na pewno jest w FS2004, nie słyszałem o odwzorowaniu lotniska w pełni, ale znowu warto przejrzeć simviation i avsim.

Kącik pytań i odpowiedzi na dzisiaj zamykamy ;]

Wojny śmietnikowe, koniec ferii i takie tam

Kilka dni temu ze zdziwieniem stwierdziłem, że przy śmietniku widzianym przeze mnie z okna majstrują robotnicy. Następnego dnia okazało się, że montują drzwiczki. Zastanawiałem się, po co drzwiczki do ceglano-blaszanej wiateczki z trzema pojemnikami na śmieci. Odpowiedź poznałem dwa dni później, a zarazem dwa dni temu, wynosząc tam śmieci. Otóż, drzwiczki były już niemalże gotowe, a w środku stała sprzątaczka z bloku obok. Wyrzuciłem śmieci, i grzecznie spojrzałem na nią, jako że obserwowała mnie z odległości około jednego metra. Zapytała, z którego bloku jestem, wskazałem więc na miejsce, z którego piszę notkę, po czym rozmowa potoczyła się dalej:

Sprzątaczka: Nie będziecie już tu przychodzić wyrzucać śmieci.
Ja: A przepraszam, z jakiego powodu?
Sprzątaczka: Właśnie montowane są drzwiczki i śmietnik będzie zamykany.
Ja: Po co?
Sprzątaczka: Ten śmietnik należy do TEGO bloku. [wskazała przy tym na blok obok] Wy macie swój śmietnik gdzieś tam. Odtąd tam będziecie chodzić.
Ja: Hmm… Głupie, ale cóż.

Sprzątaczka uśmiechnęła się, cała radosna z tego, że udało jej się pokazać mi moje miejsce w szeregu. Wybyłem zatem, zmierzając w kierunku babci, z którą miałem iść na zakupy, śmiejąc się coraz bardziej. Wyjaśniłem jej, co się stało, po czym wyruszyliśmy na zakupy. Najwyraźniej ta kwestia niesamowicie ją zajmowała, ponieważ co chwila wracała do niej w dyskusji. Stwierdziłem, że mam dość rozmowy o tym, chcę po prostu wiedzieć, gdzie ja w końcu do cholery mam te śmieci wyrzucać? Zrozumiała.

Zaraz po powrocie do domu usiadłem do komputera, by zająć się kolejnym niesamowicie ważnym przelotem (o tym później), wyjrzałem jednak przez okno, by zobaczyć, że śmietnik już zamknięty, najwyraźniej na klucz (nie wiem, nie dotarłem tam jeszcze), a przed śmietnikiem stoi już pierwszy worek z czyjąś produkcją zbędną. Poinformowałem o tym babcię, i podczas mojego przelotu na trasie, której już nie pamiętam (zapewne Pruszcz Gdański – Wilno, albo Wilno – Mińsk, o ile dobrze kojarzę daty) usłyszałem rozmowę telefoniczną, dobiegającą z przedpokoju. Była ona bardzo emocjonalna, ale zawierała kilka tez i postulatów, z którymi się zgadzam, a mianowicie:

    • - Do czego to dochodzi, by śmietniki zamykać.
      - Śmietnik, do którego teraz podobno mamy chodzić, znajduje się o 50 metrów dalej, i jest współdzielony z jednym lub dwoma blokami (aż tak dokładnie nie znam rozkładu śmietników na osiedlu :D), podczas gdy większość bloków ma własne śmietniki, niektóre nawet dwa.
      - Do czasu rozwiązania tej kwestii pod drzwiczkami nowozamkniętego śmietnika będą pojawiać się kolejne worki.
  • Pojawiły się też odpowiedzi i usprawiedliwienia:

    • - Administracja dowiedziała się o tym dopiero dzisiaj, jako że okazuje się, że blok stojący 30 m stąd należy do innej spółdzielni.
      - Jak wynika z informacji administracji naszej spółdzielni, tamten śmietnik został zamknięty z powodu regularnego przepełniania go przez okoliczne: sklep spożywczy, aptekę, solarium, salon fryzjerski, kebabownię, a także nasz blok.
      - Kluczyki do śmietnika posiadają wyłącznie mieszkańcy sąsiedniego bloku.
  • Wnioski wyszły takie, że nasz blok powinien mieć swój śmietnik. Aby jednak tego dokonać, musiałoby znaleźć się na niego miejsce, co oznacza ograniczenie miejsca na plac zabaw. Bardzo przyjemna sytuacja, nieprawdaż? Niemniej, co za różnica, do którego śmietnika kto wyrzuca śmieci, skoro i tak trafiają w to samo miejsce?

    Kończą się ferie zimowe w moim województwie. Zaliczam je do udanych, jako że 20 godzin spędziłem grając w Microsoft Flight Simulator 2004, co zaliczam do czasu zmarnowanego, niemniej było fajnie, rozbiłem w tym czasie około sześciu samolotów, nie licząc gry multiplayer z kolegą, w trakcie której dokonaliśmy chyba czterech czy pięciu zderzeń (nie zapomnę tego “O fuck, zrzuciłem paliwo!!!” nad Zatoką Gdańską podczas przelotu na trasie Babie Doły – Kaliningrad ;]). Swoją drogą, w tym czasie miejsce miała również jedna katastrofa realna (wypadek samolotu CASA w Mirosławcu – chciałem tam polecieć, ale lotniska w Mirosławcu nie ma w FS2004), cóż, samoloty czasem spadają, zdarza się. A że ILS był niesprawny – cóż, można uznać, że nigdy go tam właściwie nie było, skoro stał od sześciu lat nieruszany. Jest też jedna pozytywna strona żałoby narodowej – strony w odcieniach szarości wyglądają moim zdaniem wyjątkowo dobrze (ma ktoś stary czarno-biały monitor na stanie? :D) i niektóre przynajmniej mogłyby takimi pozostać. W trakcie ferii wpadłem też przynajmniej na kilka szaleńczych pomysłów, ale o tym niewykluczone, że opowiem później. Na dzisiaj wystarczy ;)


    Blog Stats

    • 23,659 hits