W trakcie, gdy byłem w Bieszczadach, pojawiły się co najmniej ciekawe zapytania w wyszukiwarkach, po których pokazało mojego bloga, a jak znam odpowiedzi na nie, to od razu może być tutaj na zapas. (nie, wyjazdu w Bieszczady raczej tutaj nie opiszę.)
Cholera, to Ibisz był w Solinie tego dnia, co ja, czy co? Widziałem Ibisza, ale już pod Ostrowcem Świętokrzyskim, tankował na stacji benzynowej, jeśli to kogoś interesuje. Z drugiej strony, w tych dniach w Solinie na tamie był ruch jak na Monciaku w Sopocie. Dużo lepiej pojechać tam na początku maja chociażby, też już dość ciepło, a ludzi znacznie mniej.
gitara supermarketu
Mam gitarę (klasyczną) z Lidla za 180 zł [z pokrowcem], zła nie jest, aczkolwiek ja się nie znam, bo przez 10 miesięcy opanowałem zaledwie kilka chwytów i totalnie nie mam poczucia rytmu. Grać na pewno się da, na początek w sam raz.
ił-62 m do gry flight simulator 2002
Warto przejrzeć simviation.com i avsim.net. Na tej drugiej stronie trzeba założyć konto, ale warto, bo tam są chyba największe zbiory stuffu do flight simulatora.
odległość apteki od śmietnika
Nie wiem, jak to jest gdzie indziej, ale u mnie pod blokiem apteka znajduje się jakieś (na oko) 10 m od śmietnika.
microsoft flight simulator piotrków try
Pas w Piotrkowie Trybunalskim na pewno jest w FS2004, nie słyszałem o odwzorowaniu lotniska w pełni, ale znowu warto przejrzeć simviation i avsim.
Jestem sobie akurat w Solinie, położonej w Bieszczadach, tuż obok zapory solińskiej. Nie mam może widoku na zaporę, ale do samego hotelu zbytnio przyczepić się nie można, nie jest zbytnio zimno, stoi telewizorek maleńki, prąd jest, zasięg świetny i internet poprzez Orange Free na kartę świetnie działa, po wyłączeniu grafik, flasha, javy i javascriptu nie zużywa nawet zbyt wiele transferu.
Jechaliśmy tutaj jednak pewnym autokarem marki Bova, należącym do tczewskiej firmy. Nie był on najwyższym osiągnięciem techniki, porównałbym go do niektórych radzieckich samolotów – ładnie wygląda, a w środku już gorzej – gdy ciężarówki przejeżdżały drugim pasem, to czułem jak odgina się “ścianka” autobusu. Po drodze też zerwał się jakiś pasek, i konieczna była jego wymiana. Sami kierowcy też nie należeli do najbardziej zorientowanych w trasie – jechaliśmy po pierwsze przez Łódź, co mi wydaje się nieco dziwną trasą, po drugie przed Sanokiem skręcili na Nowy Sącz, zamiast na Ustrzyki Dolne. W pomyłce zorientowali się po kilku minutach. Jechaliśmy w sumie 15 godzin.
Z tego, co zdążyłem się o późnej porze zorientować, Solina należy do miejscowości typowo turystycznych, po wyjściu z hotelu zaraz wpada się na alejkę barów, stoisk z pamiątkami i tym podobnych. Nie jest to zbyt przyjemne, ale cóż – w końcu i w Bieszczady mogą jeździć ludzie, którzy nie bardzo chcą łazić po górach, więc muszą mieć swoje atrakcje.
Po drodze natknąłem się na kilka ciekawostek, a raczej samolotów. Koło Piotrkowa Trybunalskiego widziałem spadochroniarzy i awionetkę, zaś nad Kielcami latały sobie właśnie samoloty (jeden z nich zidentyfikowałem jako żółty An-2, z tego co przeglądałem strony Aeroklubu Kieleckiego, to An-2 służą do transportu spadochroniarzy, więc możliwe, że był w nim ten feralny spadochroniarz, który zabił się tego dnia w Kielcach). W dwóch miejscowościach za Rzeszowem – Boguchwale i jeszcze jednej, bliżej niezidentyfikowanej – przy restauracjach stoją stare samoloty transportowo-pasażerskie. Zwiedziłem też około 6-7 toalet na stacjach benzynowych.
Na razie nie żałuję wyjazdu, dzisiaj jeziora bieszczadzkie, czyli głównie Solina, a także zwiedzanie Leska. Nic szczególnie męczącego, a przy okazji rejs stateczkiem po Solinie ;]
Czyli aż dziewięć tematów w jednym wpisie, tak to jest jak się zaniedbało bloga i pisać nie chciało, wszystko przez dziwny nastrój. Jeśli charakteryzować go muzyką, to na zmianę System of a Down i COMA. Poza tym, lubię cyfrę 9.
Uczę się na nowo HTML-a :) Skąd się to wzięło? Otóż bawię się w stworzenie czegoś w rodzaju strony domowej, a moje “standardy” były niezgodne z czymkolwiek używanym w ostatnich 5 latach. Teraz nauczyłem się, za co odpowiada css, użyłem skryptu, zabranego (jak i sam design) z nowal.rtu.pl, zamieniłem kolumny (co przy okazji parę drobiazgów skrzaczyło, pół godziny naprawiania), pobawiłem się kolorkami, a efektem jest coś co teoretycznie możnaby nazwać szkieletem strony. Teraz jeszcze to wypełnić.
Jednocześnie wpadłem na pomysł kanału IRC dla mojej nowej klasy, w celu zrzy… wzajemnej pomocy przy odrabianiu pracy domowej :) Może wypali.
A teraz się przyznam. Celowo dodałem na wykop linka, bo pokrętnymi drogami poprosiła mnie o to koleżanka. Opisałem go zgodnie z tym, co zobaczyłem w linku. Oto on. Ostrzegam przed jego zawartością, otworzyło go kilkadziesiąt osób, czego efektem są następujące komentarze:
- O k*rwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
- cała rodzina chyba coś zażywa ….
- Oglądalem i należy nam się zapomoga od premiera w wysokości 100 000zł
Łączę się w bólu z rodzinami ofiar. Liczba wykopów (0) też świadczy o jego niesamowitym działaniu.
Mój kolega zamieścił na swoim fotoblogu zdjęcia z Bieszczad. Muszę przyznać, że zdjęcia kwiatów wychodzą mu dużo lepiej niż mi. A i gdzieś na tym blogu można znaleźć moją twarz. To ci ciekawostka. Ach, opisy do fotek z Bieszczad pisał inny nasz znajomy, dlatego proszę o niewyciąganie błędnych wniosków odnośnie poziomu właściciela fotobloga :)
Wzbogaciłem się dziś o dwie ryby, czarne samiczki molinezji, które przekazała mi sąsiadka posiadająca ich zbyt wiele. Właśnie wpuściłem do akwarium, reakcja mojego taty, gdy je zobaczył: “One są prawie takie same jak mieczyki, tylko innego koloru!” Racja. W końcu bliskie genetycznie gatunki, ponoć nawet się krzyżować mogą. W tej chwili posiadam 18 ryb (7 gupików, 4 mieczyki, 2 sumiki, 2 gurami, 2 molinezje, zbrojnik), najprawdopodobniej liczba ta wzbogaci się o jeszcze parę gupików i mieczyków.
Kilka dni temu zupełnie przypadkiem trafiłem na HBO na film “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. W sumie to chciałem na niego iść do kina, ale tak się złożyło, że tczewskie kino zamknęli. Szkoda. Okazało się, że w sumie było warto. Film może i specyficzny, ale świetnie pokazujący czym jest uzależnienie i trafiający do serca. Skłaniał do przemyśleń, co rzadko się zdarza, a tak jakoś się składa, że głównie takie filmy znajdują się wśród moich ulubionych.
Mniej więcej tydzień temu skończyłem czytać ostatnią część Pottera. Zajęło mi to dokładnie 11 godzin i 45 minut, czytałem wersję “adult”, która od zwykłej różni się jedynie okładką. Myślałem, że się nie doczekam (1,5 tygodni trwała przesyłka), ale w końcu dotarła. Denerwuje to, że nie mogę nic zdradzać, żeby nie psuć zabawy innym. W sumie to jeszcze nieco pytań zostało, na niektóre już Rowling odpowiedziała na czatach, być może napisze jeszcze encyklopedię. Z tego co widzę na forum Mirriel, powstało wiele alternatywnych wersji ostatniego rozdziału, bo on właściwie pozostawił najwięcej pytań i lekko zawiódł. Tak samo zawiodła jedyna większa “scena miłosna”, jakoś tak niezbyt mistycznie wyszło. W sumie, czego ja oczekuję. Generalnie, miła opowieść, chociaż już nie była rozplanowana tak jak poprzednie. Szkoda, że koniec.
Z rosnącym zdziwieniem czytam kolejne pomysły, co można zrobić w Tczewie. Najnowszym jest ściągnięcie do miasta Indian. Skąd się biorą takie idee? Ciekawe są zresztą ostatnie pomysły tczewskich władz. Jeżeli powstaną zapowiadane tczewskie planty (wymaga to wyburzenia jeszcze jakichs 20 domow), ścieżki rowerowe w mieście i wokół niego, darmowy internet w mieście (tak jak w Rzeszowie), motel, kasyno, apartamentowiec obok mojej szkoły (nie chcę nic mówić, ale po pierwsze to niezbyt bezpieczna okolica, a motel też gdzieś w pobliżu chcą budować, po drugie apartamentowiec z mieszkaniami po 8000 zł za metr kwadratowy w sześćdziesięciotysięcznym mieście na gruncie, który jest zalewany przy każdej powodzi? dziwne…), że już nie wspomnę o pomysłach których nie pamiętam, a to wszystko plan na najbliższe lata, to będę mocno zdziwiony. Na razie powstaje… McDonalds. No i mamy już prawie 10 super i hipermarketów. Jakimś cudem mimo wszystko lokalny sklepik przy moim bloku nie upada… :)
Zastanawiam się też, po co mi w liceum taki przedmiot jak przysposobienie obronne, a wzięło się to z przeczytania podręcznika do niego z braku lepszej lektury. Rozumiem, ojczyzna wymaga, ale chyba nie biorą ludzi z wadami kręgosłupa które doprowadzają do częściowego zwolnienia z wf-u (mógłbym mieć całkowite, ale wole ćwiczyć na wf-ie, zawsze to mnie utrzymuje choć trochę w formie :)), osteopenią i problemami z układem pokarmowym do wojska?
Zastanawiam się, czy polska piosenkarka Kasią Cerekwicką się zwąca nie udaje przypadkiem niejakiej Beyonce. Skąd takie wnioski? Ten oto klip:
Wróciłem z ośmiodniowej wycieczki do Ustrzyk Górnych i Białowieży. Byłem tam za darmo, dzięki mojej kochanej szkole, która za najlepsze wyniki w nauce wśród gimnazjalistów ufundowała mi wyjazd razem z ludźmi z mojej szkoły, ministrantami i członkami lokalnego chóru gospel, Juventusu.
W najbliższym czasie pojawi się tutaj opis, zdjęcia powoli wrzucam na Picasa Web, a tymczasem stwierdzę, że mocno zastanawiam się nad wyjazdem tam za rok. Pora na garść statystyk i moich odczuć:
- wycieczka trwała dokładnie 7 dni, 19 godzin i 20 minut;
- w tym czasie “zaliczyliśmy” 7 mszy;
- przejechaliśmy autobusem ponad 30 godzin (dokładne podsumowanie później, po opisaniu wszystkich dni);
- schudłem 1,5 kg;
- pojechały 32 osoby, wróciło 31 (jedna osoba wyjechała 2 dni wcześniej, powody nieustalone, ale nie ze względu na zachowanie, tylko było to ustalone wcześniej);
- przejechaliśmy przez 3 obecne miasta wojewódzkie (Warszawa, Rzeszów i Lublin);
- przez ten czas 2 razy dziennie sprawdzałem maila, napisałem chyba z 15 maili, wiadomości czytałem na lajt.onet.pl i mobi.wp.pl, przy użyciu Opery Mini.
- przywiozłem 3 kamienie z brzegu potoku Wołosate, gdzie nasza ekipa zbudowała małą tamę :) Jeden z naszych współwycieczkowiczów zgubił tam klapka, który najprawdopodobniej w tej chwili płynie w kierunku mojego miasta, jeśli już nie dopłynął.
Generalnie, naprawdę nie ma na co narzekać, 5 nocy w namiocie przetrwaliśmy spokojnie, a schronisko młodzieżowe w Białowieży było naprawdę świetne. Szkoda tylko, że po Białowieskim PN chodziliśmy bez przewodnika, przez co zbyt wiele nie widzieliśmy, tym bardziej, że ścieżka “Żebro Żubra” była mokra, błotnista i śliska.
Plan wycieczki (a raczej plan rzeczywisty, bo różnił się od wcześniej podanego):
- Dzień 0 (07.07) – wyjazd o 22
- Dzień 1 (08.07) – przyjazd o 12:55 do Ustrzyk Górnych, rozstawienie namiotów, czas wolny.
- Dzień 2 (09.07) – Połonina Caryńska (4-5 godzin marszu)
- Dzień 3 (10.07) – Wołosate, Tarnica, Halicz, Rozsypaniec, granica z Ukrainą, Wołosate (6 godzin marszu w kiepskiej pogodzie)
- Dzień 4 (11.07) – Dolina Sanu, Beniowa, Muczne (3 godziny w autobusie [po 1,5 h w każdą stronę], 2 godziny marszu :))
- Dzień 5 (12.07) – Połonina Wetlińska, Chatka Puchatka, Wetlina (4-5 godzin marszu)
- Dzień 6 (13.07) – spakowanie namiotów, o 7:50 wyjazd, o 19:30 przyjazd do Białowieży
- Dzień 7 (14.07) – Muzeum Przyrodnicze, Ścieżka “Żebro Żubra”, rezerwat pokazowy żubrów (razem około 4,5 godziny spokojnego chodzenia, może z 15 km przebyliśmy).
- Dzień 8 (15.07) – wyjazd o 7:30, przyjazd do Tczewa o 16:45, ekspresowa msza, koniec wycieczki o 17:20.
Jakimś cudem wczoraj po powrocie udało mi się wyrobić z przeczytaniem grubo ponad tysiąca itemów na Google Readerze. Mniej więcej przez najbliższy tydzień będą się tutaj pojawiać dokładniejsze opisy kolejnych dni, mam zamiar też pisać o różnych innych sprawach, więc zapewne zaraz pojawi się tu kolejny wpis :)
Najnowsze komentarze