Wiem, że jest już 6 stycznia, ale czemu by nie podsumować paru rzeczy, które da się policzyć?
W roku 2011:
- Odwiedziłem 10 krajów, nie licząc Polski
- Przejechałem ponad 15 tysięcy kilometrów na pokładzie pociągów (liczbę przejazdów szacuję na około 400), najdalej kolejami dotarłem do Baru w Czarnogórze
- 4 razy leciałem samolotem (wszystkie przeloty pomiędzy Gdańskiem i Dortmundem), łącznie spędzając w powietrzu około 5,5 godziny i przemierzając 3175 km)
- 10 razy wyjeżdżałem z domu rowerem, spędzając na nim łącznie 10 godzin i 3 minuty, co dało 109,65 km (pierwszy raz ponad 100 km na rowerze w roku). Najdalszy przejazd dał odległość 18,2 km, co ciekawe, z przebitą dętką.
- Obejrzałem ponad 20 filmów (najbardziej podobały mi się Donnie Darko, Forrest Gump i Kontrolerzy), a także ponad 100 odcinków różnych seriali
- Przeczytałem 12 (słaboooo) książek, najbardziej podobało mi się “Witajcie w małpiarni” Kurta Vonneguta
- Zdałem wszystkie egzaminy w pierwszym terminie i zbliżam się do końca trzeciego semestru studiów bez długu punktowego.
Tak, to był dobry rok.