Miejsca stojące w samolotach?

Prywatny chiński niskokosztowy przewoźnik Spring Airlines rozmawiał z firmą Airbus odnośnie dodania miejsc stojących w swoich Airbusach A320, tak by móc przewozić 40% więcej pasażerów.

A320 Spring Airlines

Zhang Wuan, przedstawiciel szanghajskiej linii, mówi:

Planujemy wprowadzić miejsca stojące, przeprowadziliśmy już wstępne konsultacje z Airbusem, by dowiedzieć się, czy kwestie bezpieczeństwa mogą zostać rozwiązane

“Chcemy tego, by więcej ludzi mogło pozwolić sobie na latanie”, mówi Zhang, dodając, że przewoźnik szacuje, że w takiej sytuacji może zmieścić 40% więcej pasażerów na pokładzie swoich A320.

Stojące miejsca najprawdopodobniej wyglądałyby jak stołek barowy, z pasem bezpieczeństwa. Zhang mówi, że Spring Airlines obecnie posiada 13 samolotów, ale dwa lub trzy więcej zostaną dołączone do floty jeszcze w tym roku.

za flightglobal.com

Komentarz mój – źródło zdaje się dosyć poważne, ale ta wiadomość mnie co najmniej zaskoczyła. Nie wyobrażam sobie takiego latania, ale jeśli wejdzie to w życie w Chinach, niedługo zobaczymy takie miejsca w naszych tanich przewoźnikach. Ryanair bardzo chętnie zapewne wprowadziłby takie miejsca, a dla chcących normalnego opłata dodatkowa w wysokości 10 funtów. ;]

Wiesz?

Większość dnia spędzam, obserwując przez okno przelatujące samoloty. Te małe białe kropki, powoli przesuwające się po błękicie, potrafią być majestatyczne, wiesz? Zawsze wtedy zastanawiam się, co to za samolot i jak wygląda to wszystko z ich perspektywy. Lecą sobie nad blokowiskiem, z obu stron widzą małą niebieską wstęgę, po lewej nawet nieco morza. Skąd, dokąd? Tego zazwyczaj nie wiem. Chyba, że jest właśnie siódma rano, a ja idę na przystanek. Wtedy zawsze nad miastem przelatuje samolot do Warszawy, na pokładzie którego większość stanowią posłowie i biznesmeni. Pilot musiał wstać o czwartej, jeśli nie wcześniej. Tego właśnie im współczuję.

Póki jednak samolot nie schowa się w chmurach, a te pojawiają się dość często, wyobrażam sobie, co dzieje się na pokładzie. Nie mieszkam niestety na trasie samolotów z Europy do Azji, więc te, które widzę, zwykle lecą ze Skandynawii gdzieś na południe, czasem też z Rosji. Piloci zapewne właśnie w tej chwili zajmują się obserwacją parametrów lotu i niewielkimi korektami. Reszta załogi rozwozi jedzenie i picie. Jeśli to tania linia, ktoś właśnie kupuje Nestea za kilka euro. Ktoś inny po raz pierwszy korzysta z dość niewielkiej pokładowej toalety.

Na chwilę odrywam wzrok od nieba. Ze zdziwieniem stwierdzam, że napotkałem inne spojrzenie. Nigdy tego człowieka tu nie widziałem. Tym razem jednak wyraźnie stał, patrząc przez okno. W tym kierunku? Możliwe, choć równie dobrze mogło mi się wydawać. Na wszelki wypadek odszedłem jednak od okna.

Dzień później, siedząc samemu w domu, słyszę dzwonek telefonu. Odbieram. “Halo?” – odpowiada mi cisza. Pytam jeszcze raz, nadal cisza. Uparcie jednak nie rozłączam się, a czekam na dalsze dźwięki. Nic, prócz zwyczajowego szumu na łączach. Po piętnastu sekundach druga osoba nie wytrzymuje i się rozłącza. Przypomina mi się “Hej kobieto” Pidżamy. To jednak inna sytuacja, tego jestem pewien. Ktoś sprawdzał, czy jest ktoś w domu?

Wieczorem znowu widzę w oknie tę samą twarz. Jej właściciel pali papierosa. Znowu mam wrażenie, że patrzy w tym kierunku. Chowam się więc w głębi pokoju, obserwując będąc niewidocznym. Nadal zdaje się patrzeć w tym kierunku. Po chwili papieros gaśnie, a postać znika z okolic okna. Kręci się jeszcze chwilę po pokoju, po czym widać już tylko błyski telewizora.

Nawet na nudnym blokowisku da się znaleźć jakąś historię, wiesz?

CN-78324

Jakiś czas temu, inspirowany wpisem na wykop.pl, trafiłem na stronę o nazwie Postcrossing. Jak ją dobrze opisuje dział informacyjny, celem jej jest otrzymywanie pocztówek z całego świata.

Dość interesujący dla mnie okazał się system, zgodnie z którym za wysłaną i zarejestrowaną pocztówkę do wylosowanej przeze mnie osoby miałem otrzymać pocztówkę od kogoś zupełnie innego, być może z drugiego końca świata. Zorientowałem się więc, ile kosztuje wysłanie pocztówki z Polski (2,40 zł do Europy, Rosji i Izraela, 2,50 zł reszta świata), a następnie wylosowałem mój pierwszy adres.

Okazało się, że miałem napisać do niejakiej Janet, lat 38, zamieszkałej w stanie Minnesota w Stanach. Przygotowałem więc ładną pocztóweczkę z moim miastem, przykleiłem znaczki, napisałem coś od siebie, wysłałem. Spodziewałem się, że dotrze w ciągu dwóch tygodni.

Tymczasem, po miesiącu nadal nic się nie działo. Co jakiś czas zaglądałem na profil tej osoby, logowała się co jakiś czas, dostała nawet swoje pierwsze pocztówki, ale jakoś moja dotrzeć nie mogła. Spróbowałem więc jeszcze raz – po 35 dniach wysłałem kolejną pocztówkę do niej, podejrzewając, że tamta mogła się gdzieś zagubić.

Już po tygodniu moja cierpliwość się wyczerpała. Wylosowałem kolejny adres, licząc na to, że tym razem będzie bliżej. I rzeczywiście – natrafiłem na 19-latkę z Finlandii. Kolejne miłe słowa z Polski, kolejna pocztówka z widoczkami z mojego miasta.

19 maja, jak wielokrotnie w ciągu każdego dnia, zalogowałem się na konto pocztowe. Tym razem pojawiła się wiadomość od Postcrossing.com. Moja pocztówka do Finlandii dotarła – w 10 dni. Wiedziałem, że teraz zostałem przez kogoś wylosowany. Byłem ciekaw, skąd dotrze do mnie pocztówka. Miałem nadzieję na jakiś kraj azjatycki lub USA, ale intuicja podpowiadała mi, że dostanę przesyłkę najdalej z Niemiec.

Dzień później wylosowałem też kolejny adres – znowu w Finlandii (na Finlandię i USA najłatwiej natrafić, najwięcej użytkowników), tym razem 30-letnia pielęgniarka z miasta z największym w kraju lotniskiem. Już czułem się uzależniony. To mocno wciąga.

Aż w końcu, 2 dni temu, do mojej skrzynki pocztowej trafiła wyczekiwana od dwóch miesięcy pocztówka.

CN-78324-F

Z tyłu pocztówki napis “CN-78324″, mój adres, kilka zdań po angielsku, trzy znaczki, i czerwony stempelek “PAR AVION”. Zgodnie z przewidywaniami, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Dostałem pocztówkę z Chin.

Tego samego dnia wylosowałem kolejny adres – tym razem w stanie Ohio w USA. Pierwszy raz wylosowałem adres, który został objęty usługą Google Street View, i mogłem zobaczyć skrzynkę pocztową, gdzie najprawdopodobniej trafi pocztówka. Ile będzie podróżowała? Nie wiem. Wysyłam jutro. Wczoraj kupiłem w sklepie od razu trzy kartki, by móc losować kolejne adresy. To naprawdę uzależnia. Wciąganąłem w Postcrossing już 6 znajomych, a zapewne na tym się nie skończy.

A wysłana na samym początku do USA pocztówka jeszcze nie dotarła…

Miłość wieku pary i elektryczności

- Zapełniam sobie pustkę życia. Z dziesięciu tych, ktorzy mi się oświadczają, wybieram jednego, który wydaje mi się najciekawszym, bawię się nim, marzę o nim…
- A potem?
- Robię przegląd następnej dziesiątki i wybieram nowego.
- I tak często?
- Choćby co miesiąc. Co pan chce – dodała wzruszając ramionami – to miłość wieku pary i elektryczności.
- A tak. Nawet przypomina kolej żelazną.
- Leci jak burza i sypie iskry?…
- Nie. Jeździ prędko i bierze pasażerów, ilu się da.

Bolesław Prus – Lalka
tom II, rozdział IV
rozmowa Wokulskiego i Wąsowskiej

Pobieranie audio z wrzuta.pl – nowe adresy

W ramach ostatnich prac modernizacyjnych, serwis wrzuta.pl zmienił adresy, pod którymi znajdują się pliki audio i zapewne wideo (nie sprawdzałem). Cała zmiana polega na zmianie katalogu /aud/file2/ na /sr/f/ ;]

Niewykluczone, że w jakimś wypadku jest inaczej, ale jak na razie nie znalazłem żadnego takiego. Jeśli jednak byłyby jakieś problemy z uzyskaniem pliku z danego adresu (przypominam, że teraz “/audio/” zmieniamy na “/sr/f/”), to aktualny adres można znaleźć w polu “Umieść na stronie HTML”, gdzie adres do pliku znajduje się tuż za “wrzuta_flv=”.

Naturalnie, moje skrypty do pobierania plików audio z wrzuty zostały poprawione, aktualna wersja w tym poście.

Za aktualne informacje podziękowania dla glesza.

15 kwietnia 2009 r.

Dnia pięknego dzisiejszego kończę osiemnaście lat.

Kompletnie nie wyglądam ani nie czuję się pełnoletni, dorosły, a już tym bardziej dojrzały. I tak ma być!

Great Circle

greatcircle.py is a little console script, written in python to calculate the distance between two points on our planet. It uses Great-circle distance measuring. Latitude / longitude coordinates must be given in decimal format, you can find a good converter here. Of course, there are many tools (like Google Maps) giving same possibilities as this script, but I needed to code something :)

Download the script, right-clicking on the first word of this post, or here and choosing “Save target as…” or something like this. You’ll need python to run it. Windows users would possibly like to read the result before command line window exits, so you would have to run it directly from command line.

Start -> Run -> cmd.exe -> find the folder you put the script in -> run it, using python (smth like python greatcircle.py or, in some cases, [full path to python interpreter] greatcircle.py).

greatcircle.py to mały konsolowy skrypt, napisany w pythonie do wyliczania odległości między dwoma punktami na naszej planecie. Używa Ortodromy. Współrzędne muszą być podane w formacie dziesiętnym, dobry konwerter do tego formatu. Oczywiście, jest wiele innych narzędzi, na przykład Mapy Google) o takich samych możliwościach, ale miałem po prostu ochotę napisać jakiś skrypt :)

Pobierz skrypt, klikając tutaj i wybierając “Zapisz element docelowy jako…”. Do uruchomienia skryptu, potrzebny jest python. Użytkownicy Windowsa zapewne mogą spotkać się ze “zniknięciem” okienka z wierszem poleceń natychmiast po wpisaniu wszystkich danych, można to jednak obejść.

Start -> Uruchom -> cmd.exe -> wybrać folder, w którym umieszczono skrypt -> uruchomić go, używając polecenia “python greatcircle.py” lub, w niektórych przypadkach “[ścieżka do interpretera pythona - może być różna] greatcircle.py”

Ten spam coraz nudniejszy

Ziew.

Dzień dobry,

Firma windykacyjna DEBITUM, w związku z obowiązującym prawem*, zwraca się z prośbą o pozwolenie na przesłanie swojej oferty dotyczącej świadczenia usług windykacji należności.

Jeżeli są Państwo zainteresowani naszą ofertą i wyrażają zgodę na jej przesłanie, prosimy kliknąć tutaj!, a następnie wysłać utworzoną wiadomość

lub prosimy o wysłanie e-maila na podany poniżej adres z wnioskiem o przesłanie stosownej oferty.

Jeżeli nie są Państwo natomiast zainteresowani niniejszą ofertą prosimy o usunięcie przedmiotowego e-maila.

W przypadku jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt: kontakt@debitum.eu .

z poważaniem,

DEBITUM

skr. poczt. nr 69, 53-350 Wrocław 15

tel. +48 71/ 723 41 45,

fax +48 71/ 723 48 55

e-mail: kontakt@debitum.eu

* Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002r, nr 144 poz. 1204 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r.) oraz opinii UOKiK o dopuszczalności przesłania na adres e-mail pytania o zgodę adresata na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji handlowej.

Chce ktoś? Jakoś ja nie potrzebuję żadnej windykacji. Te 2 zł, co czasem komuś pożyczę, sam potrafię odzyskać.

Wrzuter – pobieranie plików audio z wrzuta.pl

wrzuter, wersja 0.4

wrzuter, wersja 0.4

Postanowiłem, że pobawię się nieco językiem programowania znanym jako Python. Efektem tych zabaw jest stworzenie niewielkiego skryptu, który zajmuje się przetworzeniem ścieżek do plików audio na wrzuta.pl i pobraniem tychże plików. Jak się okazało, w Pythonie naprawdę się da, i jest całkiem przyjemny.

  • wersja 0.4 (graficzna, pozwala na pobieranie więcej niż 1 pliku za jednym kliknięciem, potrzebuje pythona [nie wiem, jak z wersją 3.0 - testowałem na 2.5.2,z 2.6 też powinno całkiem nieźle współpracować], GTK+ i PyGTK)
  • wersja 0.1 (konsolowa, potrzebuje tylko pythona)

Wiadomo, że generalnie nie opłaca się ściągać całego zestawu Python + GTK+ + PyGTK tylko dla jednego skryptu, dlatego korzystanie ze skryptu polecam jedynie zdesperowanym użytkownikom windowsa :) W większych dystrybucjach linuksa zwykle nie trzeba dodawać niczego, ewentualnie PyGTK.

Chyba jedynym ciekawym ficzerem tego cudeńka jest możliwość pobierania większej liczby plików za jednym zamachem [wersja 0.4], wystarczy tylko oddzielać adresy i nazwy kolejnych plików średnikiem. Pliki są pobierane do katalogu, w którym znajduje się skrypt. Wybór katalogu i dodanie paska postępu zostawię sobie na później. Jeśli o nazwę chodzi – cóż, pierwsza która wpadła mi do głowy. I proszę się nie śmiać z moich pomysłów rozwiązania niektórych kwestii – starałem się jak mogłem. :)

Podziękowania za pomoc w robieniu mojego pierwszego do czegokolwiek przydatnego skryptu dla Marcina.

Licencja? WTFPL. (tu też podziękowania dla Marcina za zwrócenie mojej uwagi na to :))

Wydobywanie danych osobowych na konkursie “Pokaż nam język”

Dzisiaj w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku odbył się etap regionalny konkursu “Pokaż nam język” z języka angielskiego. Sam konkurs jest całkiem przyjemny – 100 pytań zamkniętych, z czego około 70 dotyczy języka, a około 30 kultury, historii i obyczajów krajów anglojęzycznych. Do tego jedno pytanie otwarte – na wszystko 90 minut. Dostanie się na etap regionalny nie było trudne – z całego województwa przedostało się ponad 300 osób.

Zostaliśmy podzieleni na trzy sale. Usiadłem w największej z sal, czekając na konkurs. Rząd za mną usiedli dwaj osobnicy płci męskiej, którzy zaczęli dyskutować o… programowaniu.

Znam C, C++, D, Pythona. Wolę Pythona, szczerze mówiąc, obecnie, jak mam coś do napisania w języku który nie jest stricte obiektowy, to muszę najpierw przestawić sobie myślenie, bo aktualnie myślę całkowicie obiektowo. Nie widzę siebie poza programowaniem.

Natychmiast poczułem się lekko nieswojo. W końcu też chciałbym pójść na informatykę, a jednak na tyle zaawansowany nie jestem ;] Około godziny 10 pojawili się organizatorzy. W ramach wstępu poinformowali nas o zasadach, nagrodach rzeczowych (laureaci etapu regionalnego otrzymali “indeksy” WSB, w etapie krajowym wygrać będzie można też konkretne zabaweczki, np laptopa…), podali, jak będzie odbywało się nanoszenie odpowiedzi, po czym… rozdali niewielkie pocztóweczki.

Proszę wypełnić.

Tyle powiedzieli podczas rozdawania. Zabrzmiało to, jak część konkursu, tymczasem na “pocztówce”:

  • Proszę o przesłanie bezpłatnego informatora o studiach wyższych w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku
  • [dane osobowe, w tym adres e-mail, numer telefonu]
  • Chcę otrzymywać cykliczny newsletter lub wiadomości mailowe, tekstowe sms dotyczące konkursów, wykładów otwartych i innych wydarzeń z życia Uczelni. Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów marketingowych Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. Oświadczam, że wiem o dobrowolności podania danych i prawie ich poprawiania.

Co ciekawe, część ludzi to wypełniła, myśląc, że to obowiązkowe. Ja zabrałem sobie pocztóweczkę z myślą o zeskanowaniu jej, jeśli będzie to potrzebne.

Następnie konkurs – zadania różnego typu. Gramatyka wydawała się nawet prosta, ale jeśli chodzi o kulturę, to mocno kuleję, więc w niektórych wypadkach dość potężnie musiałem się zastanowić. Niektórzy wychodzili już po 20 minutach, ja potrzebowałem ponad 50. Aż dziwne – zwykle wychodzę jako jeden z pierwszych. Dyskusja ze znajomymi, dojście do wniosku:

No to co? Będę szukał siebie tak około 300 miejsca.

Gdy wszyscy zakończyli, na korytarzu pojawił się mężczyzna w średnim wieku, którego mowa zdecydowanie nie brzmiała po polsku. Native, a konkretniej Szkot. Natychmiast zdecydowaliśmy, że w wolnym czasie idziemy na jego wykład, a nie drugi po polsku o motywacji. Temat wykładu – The missing link in the art of communication. Pierwszym missing linkiem był mikrofon, który nie został podłączony. Zostaliśmy w ciągu 40 minut przeprowadzeni przez całą historię i proces powstawania języków, z odniesieniami do Księgi Rodzaju, historii Wieży Babel, Karola Darwina, Kaczyńskiego i Tuska. Całkiem przyjemnie się słuchało, choć momentami do zrozumienia potrzebna była koncentracja. Zaraz po wykładzie na scenę weszły dwie z organizatorek. Zaczęły przygotowywać prezentację WSB dla słuchaczy. Gdy pojedyncze osoby opuszczały salę, padło

Prosimy nie wychodzić.

Posłuchaliśmy o programie Erasmus, czesnym, współpracy z uniwersytetem w Northampton i bliżej nieokreślonym francuskim. Nic szczególnie interesującego, ale na szczęście, niezbyt długie. Chwila przerwy, i miały być wyniki.

Przerwa trwała już pół godziny, a wyników nadal brak. Z nudów zacząłem bawić się ich infokioskiem – okazało się, że na pokładzie ma Red Hata. Trackball nie jest niestety najprzyjemniejszą formą ruszania kursorem. W pewnym momencie, korytarz zaczął pustoszeć. Są wyniki? Nie, wchodzimy ponownie do tamtej sali. Słyszę

Wczoraj [dzień wcześniej był konkurs z niemieckiego i francuskiego] wyniki były przywieszone na tablicy na korytarzu. Dzisiaj raczej też tak będzie, ale wszyscy weszli do tej sali. Pewnie za chwilę wszyscy będą wychodzić, i zrobi się gigantyczna kolejka

I rzeczywiście. Zacząłem nawet wymyślać nagłówek dla BBC. Three people killed in a stampede during English language competition in Gdansk, Poland

Po około dziesięciu minutach przepychania się dotarliśmy do tablicy. Odruchowo zacząłem szukać siebie w okolicach drugiej setki, a po chwili koleżanka ze szkoły poinformowała mnie, że zabrakł jeden punkt. Spojrzałem w lewo – rzeczywiście, jestem siódmy! Moja dźwiękowa reakcja na to brzmiała “LOL”. Usunąłem się spod tablicy, z poczuciem, że musiałem skutecznie strzelać. Nie byłem co prawda najlepszy ze szkoły (koleżanka była trzecia), ale przynajmniej nie musiałem brać udziału w debacie o roli młodzieży we współczesnej Europie, która była etapem ustnym, a brało w niej udział 5 najlepszych. Zależało mi na czasie – dochodziła czternasta, a o szesnastej musiałem być w Tczewie. Powrót SKM o 14:29, i na szesnastą na jazdę. Kolejny konkurs i kolejna godzina za kółkiem za mną. Co następne? Znowu Gdańsk – tym razem z perspektywy lewego fotela samochodu…

Następna strona »


Blog Stats

  • 20,221 hits